W obecnym stanie prawnym producenci muszą tylko zadbać o odpowiednie opakowanie promowanego w ten sposób specyfiku, a kiosk sprzedający prasę z takim dodatkiem musi być zarejestrowany w sanepidzie – wynika ze stanowiska GIS.
Do najnowszego numeru miesięcznika „Kobieta i życie” firma Orkla Care dołączała próbki swojego suplementu diety Colon C mającego wspomagać utrzymywanie zdrowych jelit. Jak zauważa Tomasz Kaczyński, radca prawny, partner w Praktyce Life Sciences kancelarii DZP, to nowatorski sposób na promocję suplementów diety, który dotychczas stosowano głównie w odniesieniu do kosmetyków, np. kremów czy szamponów.
Pojawiła się jednak wątpliwość, czy ten sposób promocji suplementów diety jest legalny? Okazuje się, że Główny Inspektorat Sanitarny nie ma nic przeciwko temu. – Pod warunkiem że producent zadba o to, aby jego produkt nie mógł być zniszczony w łatwy sposób, i aby nie wydostawał się na zewnątrz – zastrzega Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego. A tak było w przypadku Colonu C – każda dawka była szczelnie zapakowana w saszetkę, te zaś schowano w tekturowej kopercie, a sama gazeta dodatkowo ofoliowana.
Jest jednak pewien szkopuł. Rzecznik GIS uczula, że prasę z dołączonymi suplementami diety mogą sprzedawać jedynie te saloniki prasowe i kioski, które zarejestrowały się jako sprzedawcy żywności. A to z tego powodu, że działalność związana ze sprzedażą produktów spożywczych (a do takich należą suplementy diety) podlega rejestracji u wojewódzkiego inspektora sanitarnego. Niedopełnienie tego obowiązku zagrożone jest sankcją w postaci kary pieniężnej nakładanej w trybie postępowania administracyjnego przez PWIS (zgodnie z art. 103 ust. 1 pkt 4 ustawy z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia, t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1541 ze zm.).
Reklama
Oburzenia wobec podejścia GIS oraz praktyki próbkowania suplementów diety w czasopismach nie kryją przedstawiciele samorządu farmaceutów. – W ten sposób są łamane kolejne bariery, nawet te wyznaczanie przez zdrowy rozsądek. Inspekcja sanitarna powinna stanowczo zainterweniować. Bo obawiam się, że za chwilę do gazet będzie dołączany magnez czy potas, które nie powinny być przecież suplementowane bez potrzeby – komentuje Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej. Argumentuje, że suplementy diety, pomimo iż prawnie są uznawane za żywność, mogą być niebezpieczne.
– W przypadku Colonu C, czyli suplementu diety zmieniającego perystaltykę jelit, może on wpływać chociażby na skuteczność przyjmowanych przez niektórych pacjentów leków dojelitowych – tłumaczy Marek Tomków. I dodaje, że problem w tym, iż producenci nie mają obowiązku podawania na opakowaniu informacji o potencjalnych interakcjach suplementów diety z lekami. Nie ma też konieczności informowania o tym, czy produkt powinien być spożywany przez dzieci.
Z kolei mec. Tomasz Kaczyński dodaje, że w przypadku suplementów diety nie istnieją regulacje wprost zakazujące tego typu działań. Producent oraz dystrybutor muszą natomiast zadbać o bezpieczeństwo dystrybuowanych produktów – w tym dołączanych do czasopism w formie próbek.
– I właśnie dlatego potrzebna jest zmiana prawa, aby chronić pacjentów – apeluje Marek Tomków. Klaudia Szymańczyk, brand manager w Orkla Care produkującej Colon C, wyjaśnia, że informację o potencjalnych interakcjach z lekami można znaleźć na stronie internetowej producenta bądź uzyskać u lekarza lub farmaceuty. – To absurdalne stwierdzenie w sytuacji, gdy ludzie dostają do gazety produkt gotowy do spożycia przedstawiony jako w pełni bezpieczny i niewymagający żadnej refleksji nad jego stosowaniem – ocenia Tomków.
Okazuje się jednak, że choć GIS nie ma większych zastrzeżeń do dołączania suplementów diety do czasopism, to krytykuje sam przekaz reklamowy producenta Colonu C. – Mamy wątpliwości, czy przekaz reklamowy tego produktu nie sugeruje jego właściwości leczniczych ani w zakresie leczenia chorób, ani zapobiegania im. A to jest już niezgodne z prawem. Nasz dział prawny przeanalizuje przekaz reklamowy i w razie potrzeby wystąpi z interwencją do producenta. Bo treści na pierwszy rzut oka wydają się mocno dyskusyjne – zdradza nam Jan Bondar z GIS.
Warto przypomnieć chociażby decyzję Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który w 2017 r. uznał, że reklama przedstawiająca suplement diety jako pomocny w chorobach zatok, sugeruje jego właściwości lecznicze. Urząd nałożył za to karę na producenta w wysokości prawie 26 mln zł.
Jan Bondar dodaje, że inspekcja wraz z Ministerstwem Zdrowia szykują duże zmiany właśnie w zakresie reklamowania suplementów diety. – Nadal twierdzimy, że ten rynek nie jest dobrze regulowany i zmiany w prawie są niezbędne nie tylko ze względu na ochronę konsumentów, ale również konkurencji. Bo na rynku suplementów diety producenci zamiast konkurować ceną i jakością swoich produktów, skupiają się nierzadko na wprowadzaniu konsumentów w błąd czy przekazie reklamowym na granicy prawa – wyjaśnia Jan Bondar.
72 proc. Polaków deklaruje przyjmowanie suplementów diety
240 mln tyle sprzedaje się opakowań suplementów diety rocznie
Źródło: SW Research