statystyki

Hipoteza wspólnej własności, czyli gospodarka mniej rynkowa

autor: Rafał Hirsch21.01.2019, 07:30; Aktualizacja: 21.01.2019, 07:34
Efektem ubocznym jest to, że gospodarka rynkowa staje się coraz mniej rynkowa.

Efektem ubocznym jest to, że gospodarka rynkowa staje się coraz mniej rynkowa.źródło: ShutterStock

Firmy mają nowy cel: maksymalizowanie zysku z uwzględnieniem wyników finansowych spółek, w których są ci sami inwestorzy.

Kiedy konkurujące ze sobą na rynku spółki mają tych samych właścicieli, ich kluczowe zadanie, czyli budowanie wartości dla właścicieli, może prowadzić do zaburzeń na rynku. Zniekształceniu mogą ulegać ceny, bariery wejścia na rynek dla innych firm i proces zawierania kontraktów z dostawcami i dystrybutorami. Wszystkie te zjawiska są złe dla konsumentów, bo mogą ułatwiać firmom podnoszenie marż właśnie ich kosztem. W sytuacji normalnej uczciwej konkurencji na rynku takie podnoszenie marż, a co za tym idzie, także cen, nie byłoby możliwe. Koncentracja coraz większej liczby akcji w rękach kilku ogromnych firm inwestycyjnych powoli przesuwa gospodarkę rynkową w stronę monopolistyczną.

To nie jest zły sen ekonomisty teoretyka, tylko rzeczywistość. Przynajmniej ta w Stanach Zjednoczonych. Trzech amerykańskich naukowców – Michael Sinkinson z Yale, Matthew Backus z Uniwersytetu Columbia i Christopher Conlon z New York University – zbadało skalę tego potencjalnego problemu wśród spółek wchodzących w skład indeksu S&P500 w latach 1980–2017. Okazało się, że problem istnieje, a do tego bardzo szybko narasta. Nazwali to hipotezą wspólnej własności. Swoją pracę opublikowali kilka dni temu.

Wynika z niej, że firmy coraz częściej odchodzą od swojego celu, czyli maksymalizowania własnego zysku. Zamiast tego pojawia się nowy cel: maksymalizowanie zysku z uwzględnieniem wyników finansowych spółek, w których są ci sami inwestorzy. To sytuacja, którą dość łatwo sobie wyobrazić. Jeśli istnieje spółka, która ma swojego właściciela, to i spółce, i właścicielowi chodzi o to samo – o jak najwyższy zysk. Kiedy jednak właściciel tej spółki ma udziały także w szeregu innych spółek, to nie chodzi mu już o najwyższy zysk tylko z tej pierwszej spółki, ale o jak najwyższy zysk z całego portfela swoich spółek. Problem pojawia się, kiedy te inne spółki w portfelu inwestora działają na tym samym rynku, co ta pierwsza, czyli są to firmy konkurujące ze sobą. W takiej sytuacji w interesie inwestora jest to, żeby firmy te przestały ze sobą konkurować, bo ich walka na rynku obniża poziom zysków u wszystkich konkurujących, a więc zmniejsza jego zysk z portfela wszystkich spółek. Często taki inwestor posiadający udziały w wielu spółkach działających na tym samym rynku musi określić, która z tych firm jest dla niego najważniejsza z punktu widzenia możliwego do osiągnięcia zysku, a wszystkie pozostałe mają jej w tym nie przeszkadzać. W tej sytuacji te pozostałe nadal mają na celu maksymalizowanie swojego zysku, ale muszą też uważać na zysk swojego uprzywilejowanego konkurenta.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane