Urząd Regulacji Energetyki (URE) zatwierdził wczoraj nowe ceny prądu tylko dla klientów polskich grup energetycznych.

W Polsce sprzedażą energii dla gospodarstw domowych zajmuje się 14 firm. Z tego 12 należy do polskich grup energetycznych, a pozostałe dwie spółki sprzedające prąd to RWE Polska i Vattenfall Sales Poland.

- W przypadku RWE i Vattenfall postępowanie trwa nadal. Firmy te złożyły wnioski niezgodne z naszymi sugestiami cenowymi i nie doszliśmy do porozumienia - mówi Mariusz Swora, prezes URE.

Droższy polski prąd

Dla odbiorców energii skutek jest taki, że dla tych, którzy są klientami polskich firm państwowych, ceny prądu wzrosną o około 20 proc. jeszcze przed końcem stycznia. To z kolei będzie oznaczało około 10-proc. wzrost rachunków za prąd i dystrybucję łącznie. Natomiast klienci RWE i Vattenfalla będą płacić za prąd tyle, co teraz, do czasu zatwierdzenia nowych cen przez regulatora.

Z powstałej sytuacji nie są zadowolone ani polskie grupy - które nadal tracą na sprzedaży energii dla gospodarstw domowych, ani RWE i Vattenfall - które nie zgadzają się na rozwiązania URE.

- Energa Obrót przyjęła do skalkulowania taryf wytyczne prezesa URE, a jednocześnie aby zminimalizować straty, nasza spółka Energa Traiding przystąpiła do renegocjacji kontraktów na zakup energii na rynku hurtowym - mówi Beata Ostrowska, rzecznik polskiej spółki Energa.

RWE Polska i Vattenfall stracą prawdopodobnie więcej, bo zmiana cen w ich przypadku nastąpi później. Na razie twierdzą, że sugestie regulatora są nie do przyjęcia.

- Prowadzimy rozmowy z URE w sprawie cen energii dla klientów indywidualnych na rok 2009. Jednakże nie możemy rozważać przyjęcia rozwiązań, które mogłyby oznaczać stratę dla firmy i zachowanie wbrew interesom pracowników i akcjonariuszy - mówi Iwona Jarzębska z RWE Polska.

Specjaliści wskazują, że ceny sugerowane przez URE są niemożliwe do osiągnięcia bez renegocjacji już zawartych kontraktów.

Sprzedawcy stracą

- Przyjęcie ceny hurtowej energii sugerowanej przez URE, czyli 185 zł za 1 MWh, oznacza dla sprzedawców energii straty. Większość energii na 2009 rok spółki kupiły już po cenach przekraczających 200 zł i teraz żeby nie stracić - czyli osiągnąć cenę średnią na poziomie 185 zł - musiałyby brakującą energię kupić znaczniej taniej niż po 185 zł, co jest już praktycznie niemożliwe. Alternatywą mogłaby być renegocjacja już zawartych kontraktów, co jednak byłoby bardzo, bardzo trudne - ocenia Justyna Wardak z Działu Doradztwa Biznesowego PricewaterhouseCoopers.