Czy od przyszłego roku bez świadectwa energetycznego nie będzie można sprzedać mieszkania?

- To nieprawda. Brak świadectwa energetycznego nie będzie uniemożliwiał dokonania transakcji na rynku nieruchomości. Przepis zawarty w ustawie ma charakter postulatywny, więc zakłada, że transakcjom na rynku nieruchomości powinno towarzyszyć świadectwo energetyczne. Nie nakłada natomiast żadnych sankcji za brak takiego świadectwa ani rygoru nieważności transakcji kupna-sprzedaży. Nie straszmy świadectwami. Powtarzam, transakcje będą ważne i tylko od sprzedawcy i nabywcy zależy, czy tej transakcji towarzyszyć będzie świadectwo energetyczne. Tyle jeśli chodzi o rynek wtórny.

Natomiast warunkiem uzyskania zgody na użytkowanie nowego budynku będzie przedstawienie świadectwa energetycznego, co będzie problemem inwestora i dewelopera.

Jak pan ocenia apel pośredników, aby sprzedawać mieszkania jeszcze w tym roku, bo później będą problemy?

- Wprowadza się ludzi w błąd, zachęcając, że lepiej dzisiaj sprzedać mieszkanie za niższą cenę, bo po 1 stycznia nie sprzeda się w ogóle. Pośrednicy to zawód koncesjonowany, może za tego typu zachęty należałoby odebrać uprawnienia wykonywania tego zawodu?

Czy po nowym roku będzie brakowało osób z uprawnieniami do ich wydawania?

- Nie będzie brakowało, ale im więcej osób będzie mogło przygotowywać świadectwa, tym lepiej, bo będzie taniej. Ustawa upoważniła do tego także osoby posiadające uprawnienia budowlane do projektowania o specjalności architektonicznej, konstrukcyjno-budowlanej i instalacyjnej. Tak więc już dzisiaj uprawnionych do wydawania świadectw jest chyba ok. 80 tys. osób.

Dla osoby posiadającej uprawnienia projektowe to nie będzie żadna nowa dolegliwość. Bo de iure podobne obowiązki na projektanta nakłada dzisiejsze prawo. Świadectwo powinno być informacją o zapotrzebowaniu na energię przy standardowym sposobie użytkowania budynku.

RYSZARD KOWALSKI

prezes Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa