NBP analizuje ostatnio bardziej szczegółowo kwestie kosztów płatności bezgotówkowych. Czy koszty te muszą być tak wysokie? Jaki jest pogląd NBP w tej sprawie?

Adam Tochmański: NBP analizuje różne rodzaje takich kosztów. Ich poziom ma bowiem wpływ na rozwój obrotu bezgotówkowego, który NBP wspiera. Jednym z ważniejszych rodzajów takich analizowanych kosztów jest opłata interchange, czyli opłata z tytułu dokonania zapłaty za produkt lub usługę przy użyciu karty płatniczej. Przekazywana ona jest do wydawcy tej karty przez akceptanta, czyli sklep, restaurację, hotel czy stację benzynową. Konsument jej nie widzi, ale koszty te mają istotne znaczenie na rynku kart płatniczych.

Poziom opłat interchange w Polsce, jak wynika z naszej analizy, jest najwyższy spośród krajów Unii Europejskiej. Opłaty te sięgają przeważnie 1,45 – 1,64 proc. przy średniej w krajach Unii na poziomie 0,7 – 0,8 proc. Najniższe są w Finlandii, nawet poniżej 0,2 proc.

Wysokość ta jest niewątpliwie jednym z czynników hamujących rozwój obrotu bezgotówkowego w Polsce. A obrót bezgotówkowy, na rozwoju którego zależy NBP, jest nie tylko kwestią wygody, lecz także ma pozytywny wpływ na gospodarkę i finanse państwa, a ponadto ma znaczenie w przeciwdziałaniu wykluczenia finansowego, zwłaszcza wśród starszej oraz mniej zamożnej części polskiego społeczeństwa. Dotyczy to szczególnie mniejszych miast i wsi. Klienci nie posiadają rachunku bankowego i nie są zainteresowani posiadaniem kart płatniczych, gdyż nie akceptują ich lokalne sklepy. A miejscowy handel nie instaluje terminali, bo klienci i tak płacą tylko gotówką. Koło się zamyka. To nas niepokoi.

Co można zrobić dla obniżenia kosztów obrotu bezgotówkowego, w tym zwłaszcza obniżenia opłat interchange, które mają lwi w nich udział?

Kwestia jest delikatna, gdyż dotyczy stosunków umownych, jakie są między akceptantami kart płatniczych, agentami rozliczeniowymi będącymi operatorami systemów autoryzacji i rozliczeń, wystawcami kart debetowych czy kredytowych, czyli głównie bankami, oraz organizacjami kartowymi, którymi na rynku polskim są przede wszystkim Visa i MasterCard. Opłaty interchange ponoszą ci pierwsi, operatorzy są pośrednikami w ich rozliczeniu, a finalnie środki te wpływają do wydawców kart. Nie ma w chwili obecnej podstaw prawnych, aby w umowy te ingerować.

Kto decyduje o wysokości opłat interchange w Polsce?

Sytuacja trochę inaczej wygląda w przypadku organizacji Visa, a inaczej w przypadku MasterCard. O wysokości opłaty interchange w sieci Visa decydują banki wydające karty w Polsce, a najwięcej do powiedzenia mają te banki, które wydały najwięcej kart. O wysokości opłaty interchange w organizacji MasterCard decyduje praktycznie jej centrala w Belgii.

Czy banki nie widzą ryzyka w tym, że wysokość opłat może hamować rozwój obrotu bezgotówkowego i usług, które same świadczą? Żyją przecież z niego.

Banki mają oczywiście świadomość, że wysokość opłat jest kwestionowana, od lat są w sprawie sposobu ustalania tej opłaty w sporze z sieciami handlowymi. Zakładam, że banki również wiedzą, iż właśnie ze względu na wysokość opłaty interchange nie opłaca się właścicielom małych sklepów przyjmowanie zapłaty kartami płatniczymi. Z drugiej jednak strony opłaty te są jednym z istotnych elementów przychodów banków. Całość tych wpływów można szacować na prawie 1,4 mld zł w skali rocznej.

Jak ten spór może się skończyć?

Sytuacja jest patowa. Kwestią opłat interchange zajął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i wydał w 2006 r. decyzję o zakazie stosowania przez banki praktyki wspólnego ich ustalania. Zakwestionował nie wysokość opłaty, lecz sposób jej ustalania.

Decyzja ta została zaskarżona przez banki do sądu antymonopolowego i sprawa do dzisiaj nie ma rozstrzygnięcia. Dopóki nie ma rozstrzygnięcia co do formy, banki zasłaniają się argumentem, że nie mogą obniżyć stawek interchange, ponieważ mogą być posądzone, że działają w zmowie. Dla pełnej informacji dodam, że UOKiK kwestionuje taki argument.

Potrzebne są w tej sytuacji nowe regulacje?

Lepiej byłoby rozwiązać problem na drodze rynkowej, tj. porozumienia pomiędzy bezpośrednimi stronami sporu. Duże sieci handlowe czy stacje paliw, które są najbardziej świadome różnic w wysokości opłat interchange w poszczególnych krajach Unii Europejskiej (są bowiem obecne na wielu rynkach), naciskają na zmiany legislacyjne. W czasie prac nad ustawą o usługach płatniczych występowały na rzecz przyznania im bezwarunkowego prawa wprowadzania dodatkowych opłat surcharge, obciążających częścią kosztów korzystania z kart klientów sklepów.

NBP wypowiedział się przeciwko tej idei z tych samych powodów, z jakich zwraca uwagę na wysokość opłat interchange. Dodatkowe opłaty ponoszone przez klientów będą także, a może nawet bardziej bezpośrednio, hamować rozwój obrotu bezgotówkowego. Kwestia opłat surcharge nie znalazła się w ostatecznym kształcie ustawy o usługach płatniczych uchwalonej jeszcze przez poprzedni Sejm. Z punktu widzenia akceptantów kart problem jednak pozostał nierozwiązany i trudno wykluczyć, że propozycja ta nie powróci w nowym Sejmie, choćby z inicjatywy poselskiej.

Jak w tej sytuacji NBP widzi rozwiązanie problemu?

Każdy powinien trochę ustąpić – w interesie rozwoju obrotu bezgotówkowego, który wszystkim przynosi korzyści. Przy Radzie ds. Systemu Płatniczego, organie opiniodawczo-doradczym przy zarządzie NBP, powołano zespół roboczy ds. opłat interchange, w pracach którego – i to jest optymistyczne – biorą udział wszystkie strony, tzn. banki, organizacje kartowe, sieci handlowe i inni akceptanci, organizacje konsumenckie, a także NBP i instytucje rządowe, w tym Ministerstwo Finansów, UOKiK i Komisja Nadzoru Finansowego. Przygotowany przez NBP raport na temat opłaty interchange oraz prace powyższego zespołu mają pomóc w wypracowaniu najdalej do marca 2012 r. kompromisowych rozwiązań.

A jeśli nie uda się osiągnąć kompromisu?

Wypracowanie porozumienia to pozytywny scenariusz. Jest też scenariusz negatywny. Środowisko akceptantów kart jest coraz lepiej zorganizowane i nie należy wykluczyć jednostronnych inicjatyw zmierzających np. do czasowego lub stałego ograniczania zakresu stosowania kart płatniczych. Nie akceptuje ich dziś sieć handlowa Biedronka, w jej ślad mogą pójść inne.

Nie można też wykluczyć, że w nowym Sejmie, choćby z inicjatywy poselskiej, nie powróci propozycja usankcjonowania opłat surcharge, obciążających kieszeń klienta, lub propozycje regulacji wysokości opłat interchange. Lepiej byłoby tego uniknąć. Dlatego NBP będzie zachęcał wszystkie zainteresowane strony najpierw do wspólnej dyskusji, a następnie do znalezienia kompromisu w imię dobra konsumentów oraz niekwestionowanego przez żadną ze stron dalszego rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce.