statystyki

Rostowski: Reformy przeprowadzimy, a Polacy nas poprą

autor: Grzegorz Osiecki26.11.2011, 06:00

Nasz rząd ma bardzo konkretny plan działania. Bo zmiany trzeba przeprowadzać cały czas, tak jak cały czas Kościół walczy z grzechem – mówi „DGP” Jacek Rostowski.

reklama


reklama


To już koniec polityki ciepłej wody w kranie?

Ciepła woda nadal będzie płynąć. Proponujemy reformy, które są korzystne dla ogółu, bo tylko takie zmiany warto wprowadzać. Wierzymy, że Polacy już do nich dojrzeli. Nie będą przyjęte wiwatami, ale zapewnią siłę, bezpieczeństwo i stabilność.

Co było najtrudniejsze w expose Donalda Tuska?

Ograniczyć się do godziny (śmiech). Proszę spytać premiera.

Dzielił pan reformy na bolesne i radosne, konieczne i niekonieczne. Jakby pan określił te zapowiedziane przez szefa rządu?

Racjonalne. Bo jeśli są błędne, jak w przypadku reformy OFE z 1998 r. w części związanej z długiem, nic nie dają. I muszą być kompetentnie wprowadzane. Jako przykład mogę podać kasy chorych – w początkowym okresie ich działania doszło do chaosu, co tę słuszną reformę zdyskredytowało. Zmiany muszą mieć przy tym poparcie społeczne, czyli trzeba ludzi do nich najpierw autentycznie przekonać. I rzeczywiście, w ostatnich latach nastąpiła ogromna ewolucja w świadomości obywateli. Dlatego reformy muszą być też stopniowe. Zawsze mówiliśmy, że ta kadencja będzie czasem zmian strukturalnych, ale nie będzie to terapia szokowa. Reformy trzeba robić cały czas. Tak jak Kościół musi cały czas walczyć z grzechem.

Dlaczego nie wprowadzać szybszych i radykalniejszych zmian? Czy 28 lat na przeprowadzenie zmian w emeryturach dla kobiet to nie za długo?

Ludzie słusznie nie lubią, gdy jakaś grupa mądrali wywraca im życie do góry nogami. Gdy politycy zapewniają, że są wielkimi reformatorami, można mieć podejrzenie, że chodzi im bardziej o zachłystywanie się własnym reformatorstwem niż robienie tego, co jest dla kraju potrzebne. Będę zadowolony, jeśli na końcu tej kadencji opinia komentatorów będzie taka, że prawie nic nie zrobiliśmy, a w następnej będą oni w druzgocący sposób krytykowali kolejny rząd, że robi tak mało w porównaniu z nami.

Największym przegranym tych wyborów jest Jarosław Kaczyński, drugim Grzegorz Napieralski, a trzecim ci, którzy podchodzili do polityki gospodarczej w sposób jakobińsko-reformatorski. Czyli uważali, że jak raz się wygrało, to trzeba forsować zmiany, bo i tak nie ma się szans zwyciężyć ponownie.

Systematyczne wprowadzanie zmian daje większą akceptację społeczną i czas na sprawne ich wdrożenie. Zadaniem polityków jest tworzenie takiej sytuacji, w której można reformować, a nie walić głową o ścianę. Myśmy taką sytuację właśnie stworzyli.

Rząd nieraz już przedstawiał różne propozycje, z których później się wycofywał lub je modyfikował. Czy tym razem może pan zadeklarować, że gabinet ma plan działania, który wejdzie w życie?

To jest konkretny program, przedstawiamy rzeczy, które zrobimy. Nie znaczy to jednak, że dyskusji nie będzie. Inaczej musielibyśmy mieć gotowe w każdym szczególe ustawy i rzucić je na stół, a to niemożliwe. Po drodze jest dużo elementów, które trzeba doprecyzować, ale bez rozmycia całości planu.

Jednak niektóre pomysły mogą być nierealne, np. Trybunał Konstytucyjny może zablokować zamianę indeksacji emerytur z procentowej na kwotową.

Nie chcemy i nie możemy łamać konstytucji, ale uważam, że póki znakomita większość emerytów jest w starym systemie, kwotowa waloryzacja jest bardziej sprawiedliwa. Będzie chroniła najsłabszych w nadchodzących bardzo trudnych czasach, a to dla nas bardzo ważna sprawa.

Niektóre zmiany wydają się kosmetyczne. Na ograniczeniu ulg na dzieci straci tylko mniej więcej 300 tys. najlepiej sytuowanych rodzin, a Skarb Państwa zyska na tym raptem ok. 400 mln zł. W dodatku dotyczy to 2013 r.

W przypadku ulg rodzinnych nie chodzi nam o to, by oszczędzić, ale o stworzenie bardziej sprawiedliwego systemu, ograniczającego ulgi dla lepiej zarabiających, a także motywującego do posiadania większej liczby dzieci. To ma być kluczowy element polityki prorodzinnej. Dlatego podnosimy ulgę na trzecie dziecko.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • hitaczi(2011-11-26 17:31) Odpowiedz 00

    Kwotowa waloryzacja emerytur nie jest sprawiedliwa i minister finansów doskonale o tym wie! Wysokość emerytury zależy od składek a nie od chęci rządu do ochrony najsłabszych. Jak zamiast procentowej składki przejdziemy na kwotową to proszę bardzo - 500zł miesięcznie od głowy i wtedy waloryzacja kwotowa. A do tego czasu niech rząd nie próbuje kupować poparcia kosztem osób które wpłaciły największe składki do systemu.

    Rzygać się chce od słuchania takich komunistów.

  • anty-Vins(2011-11-27 18:08) Odpowiedz 00

    Vins ty bucowaty oszuście, żadni Polacy was nie poprą i nie będzie żadnych reform

  • plan poparcia dla rostowskiego(2011-11-26 18:17) Odpowiedz 00

    ty, rostowski, przejdz sie po ministerstwach i tam szukaj oszczednosci, zlikwiduj wiekszosc ambasad RP, ktore sa tylko milymi wakacjami w roznych zakatkach swiata (tak robi wlasnie Portugalia), zlikwiduj mnostwo agencji rzadowych, sprzedaj swoje 2 domy i 5 mieszkan i ta kase przekaz darowizna na szpitale i szkoly... odpieprz sie od ludzi, ktorzy cale zycie charuja na ciebie, irolnikow i mundurowych, nie wydluzaj wieku emerytalnego, bo wiekszosc tych niewolnikow zdechnie przed 67 rokiem zycia ( pewnie o to ci chodzi)

  • bye(2011-11-26 21:16) Odpowiedz 00

    Nawet na pewno o to chodzi, żeby płacili dokąd jeszcze mogą pracować a potem niech zdechną. A jak nie mogą pracować to niech rodzina ich utrzyma no a jak nie to żebrać na ulicy (no ale to nie będzie estetyczne tak samo jak ci co nie mogą pęczka marchewki sprzedać bez działalności gospodarczej).

  • Robol do 100 lat(2011-11-27 11:06) Odpowiedz 00

    Polacy nie poprą panie ministrze,a kobiety wyjdą na ulicę; nie zgadzamy się na wydłużenie wieku emerytalnego kobiet !!!

  • student(2011-11-27 13:13) Odpowiedz 00

    młode pokolenie, na pewnie pana nie poprze!!! niedługo w ogóle zlikwidujecie takie pojęcie jak emerytura bo NIKT JEJ NIE DOŻYJE, lepiej pracować na czarno niż płacić złodziejsi zus, samemu trzeba odłożyć na emeryturę...

    NIE WIDZĘ POWODÓW DLACZEGO SPOŁECZEŃSTWO MA PŁACIĆ ZA NIEUDOLNE (TRWONIĄCE MAJĄTEK) RZĄDY TUSKA I JEGO KLIKI!!!

    złodziejskim POlitykom stanowcze NIE

    mundurowym dajecie podwyżki bo pewnie boicie się rozruchów i protestów takich jak w Grecji ale to jest NIEUNIKNIONE W TYM CHORYM KRAJU, niech społeczeństwo weźmie w swoje ręce losy tego kraju, PRZYKRĘCACIE ŚRUBĘ BIEDOCIE, BOGATYM DAJECIE ULGI, NIE MA KLASY ŚREDNIEJ, JESTEŚCIE BEZCZELNI I ZAKŁAMANI.

    na szczęście opuszczam to bagno (ten kraj). Nie wiem za co walczyły starsze pokolenia (nawet podczas wojny) bo na pewno nie o to co serwuje nam "obecna władza"

  • notorycznie okradany(2011-11-27 18:49) Odpowiedz 00

    trzeba się zorganizować i pogonić tych niby polaków do swoich ojczystych krajów dość już upadlania Polaków

  • BAJ(2011-11-29 07:31) Odpowiedz 00

    PANIE MINISTRZE ROSTOWSKI POLACY PANA POPRĄ JAK ZACZNIE PAN REFORMY OD SIEBIE A NIE OD LUDZI KTÓRZY ZARABIAJĄ 1500 ZŁ MIESIĘCZNIE

  • xx(2011-12-12 19:10) Odpowiedz 00

    ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW

    z dnia 12 lipca 2011 r.

    w sprawie wysokości zwiększenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2012 r.

    Na podstawie art. 89 ust. 5 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2009 r. Nr 153, poz. 1227, z późn. zm.1)) zarządza się, co następuje:

    § 1. W 2012 r. wysokość zwiększenia, o którym mowa w art. 89 ust. 3 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ustala się na poziomie 20% realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim roku kalendarzowym.

    § 2. Rozporządzenie wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.

    Prezes Rady Ministrów: D. Tusk

    1) Zmiany tekstu jednolitego wymienionej ustawy zostały ogłoszone w Dz. U. z 2010 r. Nr 40, poz. 224, Nr 134, poz. 903, Nr 238, poz. 1578 i Nr 257, poz. 1726 oraz z 2011 r. Nr 75, poz. 398 i Nr 149, poz. 887.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama