Czy polski system bankowy jest bezpieczny?

Stanisław Kluza: Stabilny i bezpieczny, czego dowodzą dwa ostatnie lata. Gdy na rynkach innych krajów było wiele zawirowań, to polski sektor bankowy podniósł swoją wypłacalność z 10 do 14 proc. Zabezpieczenie kapitałowe zatem u nas rosło, gdy w innych krajach spadało.

To dlaczego ograniczają państwo udzielanie kredytów walutowych?

Nadzór nie tylko patrzy na sytuację bieżącą, ale stara się identyfikować ryzyko w przyszłości. Historia gospodarcza pokazuje, że państwa, w których zbyt wiele kredytów było udzielanych w walutach obcych, miały problemy ze stabilnością finansową. Niektóre z tych państw doświadczyły kryzysu walutowego.

Czy taka sytuacja nam grozi?

Jest takie prawdopodobieństwo, tym większe, im popularniejsze są kredyty walutowe. One są popularne, bo są tańsze.

Dlaczego chcą państwo ograniczać dostęp do nich?

Tańsze nie musi być bezpieczniejsze. Aby zwiększyć bezpieczeństwo kierowców, w samochodach są montowane poduszki powietrzne. To kosztuje, a przecież nie ma wpływu na komfort jazdy. Skoncentrujmy się na kwestiach spornych. KNF chce, by kredyty walutowe nie przekraczały 50 proc. wartości kredytów hipotecznych w portfelu kredytowym banku. Niektóre z banków musiałyby wycofać się z finansowania zakupu nieruchomości w walucie obcej. Jest grupa banków, która musiałaby z tego powodu zmienić politykę kredytową. Pamiętajmy jednak, że na rynku jest też wiele banków, w portfelach których dominuje rodzima waluta. Ta rekomendacja nie wyeliminuje żadnego produktu, co najwyżej ograniczy jego skalę dostępności. Stabilność jest dobrem nadrzędnym. Konsekwencje nadmiernego zadłużenia w walucie obcej mogą być bolesne, odczuliśmy to przed dwoma laty, kiedy kurs dolara w krótkim czasie wzrósł z 2 zł do ponad 3 zł. Prawdopodobne, że w najbliższych czasach czeka nas duża zmienność na rynkach walutowych. Do tego wzrost zadłużenia w walutach obcych zwiększa ryzyko zmienności kursu złotego.

Dlaczego nie pozwolić Polakom zadłużać się w euro? Tą walutą mamy zamiar się niebawem posługiwać.

Nie znamy dokładnej daty wstąpienia do strefy euro. Nie spełniamy też wszystkich wymagań Europejskiego Banku Centralnego. Jest zatem wciąż znaczące ryzyko zmienności kursu złotego do tej wspólnej waluty.

Co KNF sądzi o przejęciu BZ WBK przez Grupę Santander?

Zajmujemy się teraz wnioskiem, który wpłynął do nas z Grupy Santander. Badamy kondycję finansową nabywcy, zobowiązania inwestorskie.

Czy do urzędu doszły sygnały o innych możliwych fuzjach w Polsce?

Nie wpłynęły do nas inne wnioski niż ten w sprawie BZ WBK. Oczywiście jako nadzór śledzimy, co się dzieje na rynku. W okresach koniunktury nasilają się zmiany własnościowe. Mówię tu o nie tylko o naszym rynku. Wiemy, jak będzie wyglądał unijny nadzór finansowy, który rozpocznie działanie od przyszłego roku.

Pan jest przeciwnikiem nadzorów ponadnarodowych. Jak panu się podobają te nowe rozwiązania unijne?

Powstanie unijnych instytucji nadzorczych jest konieczne. Można się spierać o ich kompetencje. W Unii istnieje podział państw pod względem rozwoju rynków finansowych. Są to kraje macierzyste i goszczące. W krajach starej Unii jest 70 proc. kapitału macierzystego, a 30 proc. goszczącego, a w unijnych krajach rozwijających się proporcje są odwrotne. Czy europejskie agencje nadzorcze mają ograniczać obszary funkcjonowania lokalnych nadzorów w krajach rozwijających się, czy też przejąć część kompetencji nadzorów krajów macierzystych? Z tych krajów pochodzi bowiem wiele instytucji finansowych funkcjonujących na wielu rynkach. Debata trwa. Ja uważam, że tylko lokalne nadzory mogą dobrze rozpoznać rynek. Rynek każdego kraju jest inny, nadzorcze zasady na poziomie Unii byłyby zbyt ogólne. Oto przykład złych praktyk skutkujących sytuacjami kryzysowymi. Islandzkie banki rosły nadmiernie, rozwijały działania w innych krajach. Ich skala wielkości przekroczyła możliwości małej Islandii. Gdy doszło do załamania, fundusz gwarancyjny nie był w stanie spłacić potencjalnych roszczeń brytyjskich deponentów. To rząd brytyjski musiał wyprowadzić sprawę na prostą. Uważamy, że systemowo ważne oddziały, przekraczające pewną wielkość, lub banków pochodzących z krajów bez odpowiedniego funduszu gwarantowania powinny być przekształcane w podmioty krajowe. Jednak w Polsce udział takich oddziałów w sektorze nie jest duży.