ROZMOWA

GRZEGORZ OSIECKI:

Podwyżka VAT to jedyne lekarstwo na deficytowe zło, czy może rząd ma w zanadrzu radykalne, chirurgiczne cięcia w projekcie budżetu?

LUDWIK KOTECKI*:

Przygotowujemy restrykcyjny budżet. Właśnie wysłaliśmy do dysponentów limity wydatkowe z prośbą, by się do nich odnieśli. Założenia są restrykcyjne i tam, gdzie się da, chcemy zostawić wydatki na poziomie zeszłorocznym lub zmniejszyć ich wzrost poniżej 1 pkt proc., o którym mówi reguła wydatkowa.

Elastyczne wydatki budżetu będą dużo niższe niż ten 1 proc.?

Trochę niższe. O ile – trudno powiedzieć. Czekamy, jak dysponenci odniosą się do zaproponowanych limitów. Potem dopiero zostanie przygotowany projekt budżetu, który otrzyma rząd. Staramy się zamrażać wydatki administracyjne i na wynagrodzenia bądź bardzo mocno ograniczać ich wzrost.

Będzie blokada etatów w administracji?

Zobaczymy. W tej chwili sprawdzamy doniesienia medialne o jakimś nadzwyczajnym wzroście wydatków, związanym z przyrostem administracji. Taki duży przyrost – ok. 30 tys. etatów – faktycznie się w 2009 r. odbył, ale w sferze samorządowej, na co rząd w dzisiejszym stanie prawnym nie ma żadnego wpływu. Sądzę, że przydatne byłyby zmiany w prawie, które by ten wzrost ograniczyły. Inaczej mamy sytuację nielogiczną: rząd zaciska pasa, a podsektor samorządowy nie odczuwa tego, że sytuacja finansów publicznych takie zacieśnianie wymusza. Ale w administracji państwowej ograniczenia przydałyby się także. Lepiej chyba jest mieć mniejszy zasób urzędników, ale za to trochę lepiej wynagradzanych i zadowolonych ze swojej pracy, niż układ odwrotny i niezmotywowanych pracowników.

Skorzystacie z podpowiedzi ekonomistów, np. co do obcięcia zasiłku pogrzebowego?

Chcemy go obniżyć w przyszłym roku – mniej więcej o połowę. Dopasujemy jego wysokość do średniej unijnej. Nadal będzie dosyć wysoki – ok. 3,5 tys. zł. Dziś ten zasiłek jest bardzo wysoki i powoduje, że ceny usług pogrzebowych są bodaj najwyższe na świecie.

A co z becikowym? Ulgami prorodzinnymi?

Becikowe to 400 mln zł. Warto by mu się przyjrzeć, ale jego likwidacja nie załatwi sprawy finansów publicznych. Natomiast ulgi to faktycznie duża suma – ok. 6 mld zł – ale też przy okazji kwestia wspierania rodziny. Zmiana w tak poważnej kwestii musiałaby być poprzedzona poważną debatą.