● W ubiegłe wakacje nadwyżka mocy nad zapotrzebowaniem na prąd wynosiła czasami ledwie 4–5 proc. Aby zabezpieczyć dostawy prądu dla Warszawy, Poznania, Wrocławia i Gdańska, zawieraliście interwencyjne umowy z elektrociepłowniami. Czy w tym roku sytuacja się poprawiła?

– W tym roku w wyniku spadku popytu na prąd nadwyżka mocy nad potrzebami jest większa niż rok temu i wynosi czasem ponad 10 proc. To stosunkowo dużo i tyle powinno być. Sprzyja nam też pogoda, bo mieliśmy sporo deszczu i nie było istotnych ubytków mocy spowodowanych brakiem możliwości chłodzenia elektrowni. Poza tym spadła awaryjność elektrowni, ale, jak sądzę, dlatego, że po prostu mniej pracuje. W sumie z punktu widzenia możliwości produkcyjnych bezpieczeństwo dostaw wzrosło, ale jest to w dużej mierze wynikiem zbiegu okoliczności.

AWARYJNOŚĆ ELEKTROWNI

W ostatnich latach awaryjność elektrowni stale rosła. Wskaźnik ich niedyspozycyjności ze względu na planowe i nieplanowe postoje zwiększył się z 10,56 proc. w 2004 roku do 18,49 proc. w 2008 roku. Od stycznia do lipca wyniósł 13,13 proc.

● Bezpieczeństwo przesyłu też wzrosło?

– Gdy jest bardzo ciepło, nadal może dochodzić do przeciążeń sieci, czyli do spadku napięcia i wyłączeń. Gdy temperatura przekracza 20 stopni Celsjusza, w dużych aglomeracjach miejskich popyt na prąd jest podobny jak rok temu. Dlatego właśnie w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu oraz Gdańsku nadal istnieje ryzyko przerw w dostawach prądu. Awaria z początku lipca tego roku pokazała, jak infrastruktura przesyłowa wpływa na bezpieczeństwo dostaw prądu. Wyłączenie dwóch linii uruchomiło kaskadę kolejnych wyłączeń i zachodniej Polsce zagroził brak zasilania. Na szczęście sytuacja ta zaistniała w sobotę i obciążenie linii nie było zbyt wysokie. W dni robocze zasięg awarii byłby znacznie większy.

● Co robicie, żeby zapobiegać takim awariom?

– Przyczyną jest brak właściwego zasilania dużych aglomeracji miejskich. Bezpieczeństwo dostaw wymaga zasilania miast z różnych stron. Na przykład Poznań będzie bezpieczny, dopiero gdy wybudujemy sieci zasilające go od strony elektrowni Opole i Bełchatów. Żeby utrzymać właściwe napięcie w sieci i pewność zasilania w Warszawie, Wrocławiu i właśnie w Poznaniu, zawarliśmy z miejscowymi elektrociepłowniami umowy na interwencyjne dostawy energii elektrycznej. Podobna sytuacja miała miejsce w ubiegłym roku.

● Jak długo jeszcze największe aglomeracje w Polsce będą zagrożone przerwami dostaw prądu?

– Linię elektroenergetyczną, która zapewniłaby bezpieczeństwo mieszkańcom Poznania, budujemy od 2001 roku. Ma 144 km długości. Do ukończenia inwestycji zostało tylko 7 km linii na terenie Kórnika i Mosiny. Niestety, mieszkańcy tych gmin nie chcą się zgodzić na tę linię. Najpierw w niejasnych dla nas okolicznościach ludzie dostali pozwolenia na budowę domów wzdłuż projektowanych linii. Potem okazało się, że wydawane dla nas decyzje administracyjne miały wady prawne. W końcu mieszkańcy doprowadzili do zatrzymania inwestycji.

Podobnie sytuacja wygląda w okolicach Gdańska. Bezpieczeństwo miasta zależy od połączenia sieci 220 i 440 kV. Chodzi o mniej niż kilometr sieci, o prawo postawienia jednego słupa, ale właściciele działki, na której ma on stanąć, nie godzą się na to. Dopóki nie będzie prawa umożliwiającego budowę sieci i określającego zasady odpłatności za ustanowienie służebności przesyłu, inwestycje będą trwały latami lub w ogóle ich nie będzie.