● Firmy w kryzysie oszczędzają, miliarderom topnieją majątki, a pan – w opinii obserwatorów rynku – kupuje i zwiększa stan posiadania. Gazety piszą, że rozbudowuje pan imperium, korzystając z tego, że wszystko dookoła tanieje. Rzeczywiście założył pan sobie taki cel?

– Rozbudowę imperium? Słysząc coś takiego, można sobie pomyśleć, że wstaję codziennie rano i pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy, brzmi: co też by tu dzisiaj zrobić, by rozbudować swoje imperium. Nie przesadzajmy. To jakaś megalomania, a ja – na szczęście – nie mam takich skłonności. Jest wiele ciekawszych rzeczy na świecie, niż myślenie o pieniądzach i biznesie. A tak na poważnie to nie jest tak, że kryzys mnie omija. Ja też niestety tracę, bo w kryzysie mniej lub więcej, ale każdy traci. Choć – przyznaję – może w obecnej sytuacji gospodarczej radzę sobie nieco lepiej niż inni.

● Kupił pan Bioton, niedawno wszedł do grona właścicieli klubów sportowych, kupując Śląsk Wrocław, a poza tym cały czas inwestuje pan w branży telekomunikacyjnej. To jest rozbudowa imperium.

– To jest raczej inwestowanie w rozwój. Najważniejsze z punktu widzenia inwestycyjnego i angażowanego przeze mnie czasu są media i telekomunikacja. Na tym się koncentruję. Bioton był wyjątkiem. Jest perspektywiczną spółką, a akurat dysponowaliśmy wolnymi środkami, które można było zainwestować. To przedsięwzięcie długoterminowe, obliczone na co najmniej dwa, trzy lata. Nie interesuje mnie w tym przypadku zwiększenie stanu posiadania akcji do poziomu, który pozwalałby na zarządzanie firmą. Z kolei Śląsk traktuję przede wszystkim jako przedsięwzięcie biznesowe. Tą inwestycją udowodnimy, że polski klub piłkarski może przynosić zyski. Jestem przekonany, że przyjęty wspólnie z władzami Wrocławia model biznesowy stwarza taką możliwość.

● Planuje pan więc jakieś kolejne zakupy w najbliższym czasie?

– Nie mam obecnie w planach żadnych zakupów. Chcę rozwijać i inwestować w obecne przedsięwzięcia. Oczywiście były pewne propozycje z rynku, ale nie wszystko trzeba kupować, czasami wystarczy współpraca. Przecież nie trzeba być właścicielem browaru, żeby napić się piwa. Także na dziś inwestujemy przede wszystkim w obecne aktywa, czyli rozwój organiczny.

● Taką inwestycją jest budowa sieci nadawczej Sferii, za pomocą której będziecie sprzedawać dostęp do internetu? Ile ma kosztować i kiedy ma się zakończyć?

– Tak, Sferia ma charakter strategiczny. Internet czy – mówiąc szerzej – transmisja danych to przyszłość. Wierzę w tę inwestycję i dlatego się w nią angażuję. Nie mogę na razie podać dokładnych kwot, jakie chcemy zainwestować, bo jesteśmy na etapie ostatecznych analiz, a biznesplan musi jeszcze zaakceptować rada nadzorcza spółki. Ale zakładamy, że będzie to koszt rzędu kilkuset milionów złotych. Dziś mogę powiedzieć jedynie, że pierwszy etap zakłada budowę około 300 nadajników i powinien zakończyć się do końca roku.

● Co potem? Ile nadajników zamierzacie postawić w kolejnych etapach?

– Najpierw musimy sprawdzić, jakie będzie zainteresowanie rynku po zakończeniu pierwszego etapu. Dlatego dziś za wcześnie na deklaracje i założenia co do przyszłości. Nigdy nie robię długoterminowych planów w oderwaniu od rzeczywistości. To ona determinuje kolejne decyzje biznesowe. Inaczej można łatwo się pomylić i stracić.

● Czy zakończenie budowy pierwszego etapu sieci Sferii w tym roku oznacza, że na początku przyszłego roku zaczniecie już sprzedawać usługi świadczone na jej bazie?

– Tak, chcielibyśmy – możliwe, że już nawet pod koniec tego roku – być gotowi do zaproponowania rynkowi naszej usługi. Pierwszym klientem będzie prawdopodobnie Cyfrowy Polsat, któremu Sferia umożliwi rozszerzenie oferty o dostęp do internetu. Ale chciałbym wyraźnie podkreślić, że sieć Sferii nie będzie dedykowana jedynie Cyfrowemu Polsatowi. Inne firmy będą mogły z niej korzystać na takich samych, biznesowych zasadach.

● Sam pan sfinansuje tę inwestycję? Czy postawi pan na kredyty, za którymi pan nie przepada?

– Na razie finansowanie prowadzone jest ze środków własnych. Dalsze inwestycje zależeć będą od zainteresowania rynku. Wtedy będziemy rozważać sposoby finansowania, a możliwości jest kilka. Oprócz kredytów można przecież pozyskać kolejnego inwestora.

● Firmy mocno ograniczyły wydatki na reklamę. Jak odbija się to na wynikach Polsatu? Zwiększycie, jako grupa, przychody w tym roku?

– Przychody będą w tym roku niższe. Obawiam się też, że wynik finansowy będzie gorszy. Gdy gospodarka zwalnia, wydatki reklamowe firm – czyli podstawowe źródło przychodów mediów – są jednymi z pierwszych, które są redukowane. Dlatego jesteśmy zmuszeni do szukania możliwości zmniejszania kosztów.