zaloguj się do e-DGP
statystyki
23 stycznia 2009 r.

Tematy: gospodarka, mieszkania, nieruchomości

"Deweloperzy chcą łatwiejszego dostępu do kredytów i ulg"

Rozmawiamy z ROBERTEM MICAŁEM, wiceprezesem Unihouse - Banki i państwo powinny wspierać deweloperów. Pomoc jednak nie powinna polegać wyłącznie na ułatwieniu w dostępie do kredytu, ale także stworzeniu systemu ulg podatkowych dla osób, które budują lub remontują swoje mieszkanie lub dom.

Robert Micał, absolwent Politechniki Białostockiej oraz Podyplomowego Studium Menedżerskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1982 roku w branży budowlanej, od 1998 roku zajmuje się działalnością deweloperską. Od 2002 roku w Grupie UNIBEP

Robert Micał, absolwent Politechniki Białostockiej oraz Podyplomowego Studium Menedżerskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1982 roku w branży budowlanej, od 1998 roku zajmuje się działalnością deweloperską. Od 2002 roku w Grupie UNIBEP Fot. Wojciech Górski

ROBERT MICAŁ

absolwent Politechniki Białostockiej oraz Podyplomowego Studium Menedżerskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1982 roku w branży budowlanej, od 1998 roku zajmuje się działalnością deweloperską. Od 2002 roku w Grupie UNIBEP

• Co kilka dni kolejni eksperci przedstawiają katastroficzne wizje sytuacji na rynku nieruchomości. Czy w pana ocenie faktycznie można mówić o kryzysie w tej dziedzinie gospodarki?

- Nie. Co kilka lat ceny mieszkań się zmieniają. To naturalny proces na rynku nieruchomości. Wynika on z takich samych cykli jak w gospodarce. Dodatkowo wpływ na ceny domów czy mieszkań ma wpływ polityka kredytowa banków. Wystarczy tylko przeanalizować sytuację na rynku nieruchomości, ze zmianami oprocentowania kredytów lub ich dostępności. Do tego należy dodać politykę podatkową państwa. Wówczas okaże się, że winę za kryzys mieszkaniowy ponosi nie tylko, jak się powszechnie sądzi sektor finansowy, ale także samo państwo. System podatkowy jest tak skonstruowany, że nie premiuje osób budujących swoje nowe lokum.

• Obecnie jednak jest trudniej o kredyt na mieszkanie niż jeszcze kilka miesięcy temu.

- To prawda, ale dzieje się tak dlatego, że banki w Polsce zachowują się tak, jakby działały w Stanach Zjednoczonych albo w Hiszpanii. Zaostrzono zasady przyznawania kredytów, chociaż tak naprawdę nie było żadnego powodu, aby to uczynić. Nigdy bowiem w Polsce nie można było otrzymać kredytu na tak preferencyjnych warunkach jak w USA. Banki działające w Polsce bardzo szybko wykorzystały sytuację. Obecnie trudno jest znaleźć tani kredyt na kupno lub budowę domu na 100 procent jego wartości. W efekcie na rynku można zauważyć wzrost liczby klientów, którzy nie posiadając wystarczającego wkładu własnego na zakup lokalu, decydują się na jego wynajęcie. Widoczne jest również to, że ograniczenie popytu nie wywołało dużego spadku cen nieruchomości

• Nie doszło także do sytuacji, że nieruchomości są sprzedawane za gotówkę.

- No tak, ale wtedy byśmy mieli powrót do lat 80. Wtedy faktycznie uzyskanie kredytu na budowę własnego domu było poważnym problemem. Gdyby teraz nastąpił powrót do tamtych czasów, to dopiero można byłoby mówić o krachu na rynku nieruchomości.

• Wielu ekspertów rynku nieruchomości bardzo sceptycznie podchodzi do informacji, że w Polsce brakuje 1,5 mln mieszkań.

- I się mylą. Problem braku mieszkań nie występuje w skrajnej formie. W Polsce nie ma byle jakich osiedli z dykty i puszek. Nikt też nie mieszka pod mostem. Ludzie też nie mieszkają w przyczepach, bo w czasie tak ostrej zimy, jak mieliśmy ostatnio, to byłoby niemożliwe. Co prawda w ciągu ostatnich 20 lat wzrosła liczba nowo oddanych mieszkań. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal brakuje mieszkań dla osób, które chcą poprawić swoją sytuację mieszkaniową. Najbardziej obiektywnym wskaźnikiem oceny rozwoju budownictwa mieszkaniowego jest wskaźnik liczby oddawanych mieszkań na tysiąc mieszkańców. W Polsce w okresie największej koniunktury wynosił on 4,4, zaś w Hiszpanii 11,4. Podobnie jest z liczbą mieszkań na tysiąc mieszkańców. W starych krajach UE na tysiąc mieszkańców przypada 500 mieszkań, a w Polsce 325. W praktyce to oznacza, że w tamtych krajach średnio w jednym mieszkaniu mieszkają dwie osoby. Natomiast w Polsce ponad trzy. Jednak nie ma się co temu dziwić, skoro tylko po II wojnie światowej w nietkniętej wojną Szwecji dobudowano 10 mieszkań na tysiąc mieszkańców, zaś w Niemczech Zachodnich 14. W krajach Starej Unii przełom cywilizacyjny w mieszkalnictwie dokonał się w latach 1950-1975. Natomiast w Polsce wszystko jest przed nami. Z tego też powodu uważam, że sprawa rynku mieszkaniowego nie jest tylko problemem samych deweloperów. Od liczby osób zamieszkujących jedno mieszkanie zależy sytuacja społeczna danej rodziny. Pomnożona przez liczbę osób, które nie mają samodzielnego mieszkania, pokazuje skalę problemu w skali całego państwa. Nie może być dalej tak, aby trzypokoleniowa rodzina mieszkała w trzypokojowym mieszkaniu.

Źródło: GP

Artykuł z dnia: 2009-01-23, ostatnia aktualizacja: 2009-01-23 11:14

Chcesz mieć dostęp do informacji finansowo-księgowych? Do bazy porad, aktów prawnych, orzec zeń, aktualnych wskaźników, wzorów pism i aktywnych druków? Zamów dostęp do Serwisu Księgowego Gazety Prawnej

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Infor Biznes Sp. z o.o.

Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Infor Biznes Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Gazeta Prawna on Facebook

Komentarze: 1

  • 1: Elefant z IP: 83.31.222.* (2009-02-08 13:02)

    Oczywiscie, ze Polska powinna zadbac o inwestycje we wlasnym kraju. Jak nie zadba to mozna wyniesc sie gdzie indziej Można budowac bez jałmużny z Unii czy z dotacji publicznych przecież ale z nizszymi podatkami i wyzsza stopa zwrotu...

    vide Jan Kulczyk buduje w Dubaju http://www.rp.pl/artykul/5,108661.html i robi to bez pieniedzy publicznych ale z tanszymi poadatkami, wieksza liczba ulg i dostepem do kredytów.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
baner1

Newsletter

Bądź zawsze dobrze poinformowany! Najświeższe informacje o rynkach, firmach, pieniądzach codziennie na Twojej skrzynce! Zapisz się na bezpłatny newsletter GazetaPrawna.pl

O podwyżce czynszu może zadecydować sąsiad

O podwyżce czynszu może zadecydować sąsiad

Spółdzielnie uzależniają opłaty od liczby mieszkańców lokalu, ale nie wiadomo, jak je weryfikować. Na zmianę wysokości czynszu nie ma wpływu liczba zameldowanych osób, ale informacja sąsiadów. Podwyżkę opłat związanych z mediami można zaskarżyć bezpośrednio na drodze sądowej.

Sonda:

Czy chciałbyś, żeby Twój PIT obowiązkowo rozliczał urząd skarbowy?

Poprzednie głosowania

Tematy i serwisy tematyczne