Jedno jest pewne – gdyby nasza taktyka polegała na bronieniu wszystkiego, nie uzyskalibyśmy nic. Musieliśmy zatem zdecydować, jakie są nasze priorytety. Negocjacje budżetowe to skomplikowany układ, w którym każde z 27 państw musi z czegoś zrezygnować, iść na pewne ustępstwa. My odpuściliśmy w obszarze najmniej perspektywicznej pozycji w unijnym budżecie. Wydatki na wieś nie generują wzrostu gospodarczego w takim stopniu jak wydatki na infrastrukturę. Budowanie dróg jest znacznie skuteczniejszym narzędziem w walce z kryzysem niż konsumowanie rolniczych dopłat. Bardzo zgrabnie i obrazowo skomentowało to BBC – inwestowanie w krowy nie ma przyszłości.

Polska w czasie negocjacji budżetowych wybrała dobrze. Mamy przed sobą kolejne siedem lat nadrabiania zaległości wobec Zachodu na unijnym dopalaczu. Warto ten czas dobrze wykorzystać. Kolejna taka szansa już się nam bowiem nie trafi. Po 2020 r. budżet będzie jeszcze mniejszy.