Wykorzystanie mechanizmu wzmocnionej współpracy spowoduje, że każdy kraj będzie miał wpływ na ostateczny kształt tego projektu (przy tej procedurze debata jest możliwa, wetowanie nie, gdy znajdzie się 9 państw chętnych do przyjęcia proponowanego rozwiązania – red.). Jestem przekonany, że utworzenie odrębnego budżetu dla strefy euro ma tak fundamentalne znaczenie, że będzie przedmiotem porozumienia na najwyższym szczeblu przywódców wszystkich krajów Unii Europejskiej. Zgodnie z paktem fiskalnym mamy prawo uczestniczyć w spotkaniach dotyczących kwestii strategicznych dla strefy. Rada Europejska powinna też w tym tygodniu jasno zadeklarować, że dyskusja o „budżecie dla strefy euro” nie ma nic wspólnego z finiszującą dyskusją o budżecie UE. To ważne, aby zakończyć na czas te negocjacje.

Pomysł nowego budżetu dla strefy euro paradoksalnie może pomóc w uzgodnieniu już w najbliższych tygodniach i w kształcie korzystnym dla Polski Wieloletniej Perspektywy Finansowej (2014 – 2020) dla całej Wspólnoty. Dziś niewątpliwie to Wielka Brytania jest tym krajem, który chce w największym stopniu redukować wydatki Brukseli. Jednak dzięki idei odrębnego funduszu dla strefy euro premier David Cameron będzie mógł przekonać swoich wyborców, że choć teraz po raz ostatni zgadza się na ambitny budżet Unii, to w przyszłości ulegnie on redukcji, aby nie dublować funkcji budżetu Eurolandu.

Niepokojące są natomiast cele, na jakie miałby być przeznaczony budżet strefy euro. Może to dublować funkcje obecnego budżetu Unii, a przede wszystkim Europejskiego Funduszu Społecznego przeznaczonego na walkę z bezrobociem. Jeśli nowy mechanizm miałby mieć inne cele, to warto poddać go testowi „wspólnotowemu”, czyli sprawdzić, czy nie są to przypadkiem sprawy, ktore już są objęte działaniami w ramach budżetu UE.

Mikołaj Dowgielewicz, wiceprezes Banku Rozwoju Rady Europy, były minister ds. europejskich