Rajoy podpisał wniosek o 100 miliardów euro. Jest to dosyć dynamiczna zmiana nastawienia, biorąc pod uwagę, że jeszcze 2 tygodnie temu słyszeliśmy, że Hiszpania nie będzie musiała uruchamiać pomocy zewnętrznej.

Ciekawe są również komentarze polityków i niektórych ekonomistów, mówiące o tym, że nie jest to „bail out” Hiszpanii, a jedynie transakcja związana z rynkiem bankowym. 

Przeczy temu kilka faktów dotyczących wspomnianej „transakcji bankowej”:
- w związku z transakcją wzrasta hiszpański dług do PKB
- transakcja dotyczy jedynie drobnego wycinka gospodarki (pomijając rosnące bezrobocie, brak wydajności, deficyty budżetowe)
- transakcja sprawia, że hiszpańskie obligacje tracą swoją wiarygodność (przypomnijmy sobie scenariusz greckich zdarzeń sprzed 1-2 lat).

Hiszpańskie obligacje są ostatnim aktywem, które chciałbym posiadać dzisiaj w moim portfelu inwestycyjnym. Weekendowa decyzja oznacza początek domina, którego scenariusz mieliśmy okazję obserwować w Europie już kilka razy.

Maciej Jędrzejak