Polska waluta wyceniana jest przez rynek następująco: 4,362 PLN za euro, 3,476 PLN względem dolara amerykańskiego 3,624 PLN wobec franka szwajcarskiego. Rentowności polskiego długu nieznacznie wzrosły i wynoszą obecnie 5,467% w przypadku instrumentów 10 – letnich notowanych na rynku wtórnym.

W trakcie wczorajszej sesji złoty nieznacznie zyskał (0,55%). Ponadto pozostałe pary z koszyka Europy Środkowo-Wschodniej również zaliczyły względnie udaną sesje – wycena forinta wzrosła o 0,67%, a korony czeskiej o 0,34%. Bezpośrednim powodem nieznacznej poprawy sentymentu wokół bardziej ryzykownych aktywów było odbicie notowań eurodolara z obszaru blisko 2-letnich minimów.

Traktować można to jako techniczne odreagowanie po tym jak inwestorzy poznali wczorajsze kiepskie odczyty fundamentalne z gospodarek Strefy, który potwierdziły, iż lokalna lokomotywa, Niemcy, również nie są odporne na kryzys (przemysłowy PMI 45 pkt, wobec oczek. 47 pkt). Dopiero późniejsze publikacje ze Stanów Zjednoczonych (gorsze dane dot. zamówień na dobra trwałego użytku oraz spadek nowego wskaźnika przemysłowego wskaźnika PMI do 53,9pkt) chwilowo osłabiły dolara – wspomagając wspólną walutę. 

Z punktu widzenia czynników lokalnych w trakcie wczorajszego handlu poznaliśmy minutes z majowego posiedzenia RPP podczas, którego zapadała decyzja o podwyższeniu kosztu kredytu o 25pb. Zapiski pokazały, iż część członków gremium przedstawiła argumenty mówiące, że potrzebna może być kolejna podwyżka stóp procentowych. Informacje te są jednak nierozstrzygające w świetle wzrostu znaczenia zewnętrznych czynników ryzyka w postaci spowolnienia w Niemczech i eskalacji kryzysu w Strefie, niemniej w przypadku dalszego osłabienia złotego należy oczekiwać wzrostu jastrzębiej retoryki wśród decydentów. 

Warto również zwrócić uwagę na wczorajszą wypowiedz członka RPP, Jerzego Hausnera, który zaznaczył, iż kluczową kwestią dla Rady może być publikacja lipcowej projekcji inflacyjnej NBP. Należy przypomnieć, że w pierwszym kwartale 2012r. odczyty wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych uporczywie pozostawał powyżej celu inflacyjnego NPB (2,5% +/-1%).

Podczas dzisiejszej sesji, o godz. 10:00, poznamy odczyty fundamentalne przygotowane przez GUS: dynamikę sprzedaży detalicznej za kwiecień (oczek. 9,45% r/r) oraz stopy bezrobocia (oczek. 12,8% ). Warto jednak zwrócić uwagę, iż są to odczyty za kwiecień, a więc nieobarczone majową decyzją Rady, stąd ich wymowa powinna mieć ograniczony wpływ na rynek.

W kalendarzu szerokiego rynku jedyną znaczącą figura będzie publikacja finalnego indeksu Uniwersytetu Michigan (oczek. 77,8 pkt) zaplanowana na godz. 15:55. Ostatnie trzy odczyty wskaźnika oscylowały blisko 3-letnich maksimów, wskazując na zaskakujący optymizm amerykańskich gospodarstw domowych. Dzisiejsza publikacja stanowić będzie jedynie 40% uzupełnienie wartości wstępnej z początku miesiąca.

Z technicznego punktu widzenia koniec tygodnia powinien przynieść nieznaczną poprawę nastrojów na rynkach. Eurodolar oddalił się od blisko 2-letnich minimów, a na złotym widzieliśmy próbę sforsowania wsparcia na 4,35 EUR/PLN. Ostatnia sesja w kończącym się tygodniu może skłonić część inwestorów do zamknięcia zyskownych, krótkich pozycji zakładających spadek wartości wspólnej waluty – skorzystać na tym powinien również złoty, którego notowania stabilizowane są ostatnio przez potencjalną możliwość wzrostu aktywności instytucji centralnych.

Z punktu widzenia technicznego złoty tkwi w wąskiej konsolidacji z zakresu 4,40 – 4,35 EUR/PLN, jako znaczące wsparcie należy rozpatrywać 4,30 EUR/PLN poniżej, którego, w opinii uczestników rynku, polska waluta wydaje się „względnie droga” w świetle potencjalnych zagrożeń płynących ze Strefy.  

Konrad Ryczko