Myliliśmy się oboje. Wiadomo – klasyka się przydaje. Ale SF także. I przyznam, że coraz częściej zaskakuje mnie to, jak bardzo. Ot, niedawno kilku bogatych Amerykanów ogłosiło powstanie firmy Planetary Resources, która będzie pozyskiwać surowce z planetoid w kosmosie. Informacja była prezentowana jako ciekawostka, ale pewnie kiedyś pomysł zostanie zrealizowany i będzie można na tym zarabiać.

Dla mnie to nic nowego. Czy pamiętacie państwo film „Obcy – ósmy pasażer Nostromo”? Tytułowy Nostromo należał do prywatnej korporacji i leciał z ładunkiem milionów ton rudy. W innym klasycznym firmie SF „Odyseja kosmiczna 2001” jednym z głównych bohaterów jest mówiący komputer Hal. To, że komputery mówią, dziś nikogo nie dziwi. Wkrótce może się okazać, że klasyczna klawiatura odejdzie w przeszłość, bo do komputera my będziemy mówić. Już trwają prace nad interfejsem myślowym.

Truizmem jest stwierdzenie, że wiele tekstów SF okazało się proroctwami. Pisarzom takie prognozy najwyraźniej wychodzą znacznie lepiej niż autorytetom naukowym. Taki raport rzymski, od którego zaczęła się cała ekologiczna histeria, nie sprawdził się w żadnym punkcie. Być może dlatego, że profesorowie próbują prognozować przyszłość, korzystając z obecnego stanu wiedzy, zaś pisarze obecną wiedzą się nie przejmują. A jeżeli stworzą odpowiednio porywającą fikcję, wkrótce znajdują się ludzie, którzy próbują zmienić ją w rzeczywistość. Pomysł, aby surowce czerpać z kosmosu, postanowili wcielić w życie reżyser James Cameron i Larry Page, współtwórca Google’a. Mogę założyć się o każde pieniądze, że ideę wzięli z lektur.

Są różne wizje przyszłości. Nie tylko wspaniałe, opisujące loty w kosmos i wynalazki. Jest wiele, w których przyszłość jest ponura. Najciekawsze jest jednak to, że te wizje mogą się zrealizować. Planetary Resources to próba nadania życia wizjom ze złotego okresu SF, kiedy głównym tematem była eksploracja kosmosu. Z kolei Korea Północna to ożywiona dystopia w stylu Orwella czy Bradbury’ego, w której władza panuje i nad ciałami, i nad umysłami obywateli.

O tym, jaką wizję przyszłości uda się nam zrealizować, decydujemy właśnie teraz. Dobrze byłoby więc, aby nasi politycy od czasu do czasu przeczytali jakąś książkę SF.