3,5-proc. wzrost PKB to przede wszystkim zasługa dużego eksportu i rosnącej konsumpcji.
Publikacja: 3 września 2010, 10:30 Aktualizacja: 3 września 2010, 10:37
Z jednej strony fatalne warunki atmosferyczne, upały i powodzie, które zmyły niejedną drogę, most czy fabrykę, a z drugiej strony przyspieszająca gospodarka. Od tego tylko krok od wyciągnięcia fałszywych wniosków.
Kiedy spadły na nas te wszystkie nieszczęścia, liczni politycy zaczęli twierdzić, a może tylko pocieszać, że odbudowa kraju po szkodach poczynionych przez żywioł rozkręci gospodarkę. Wiadomo, wzrosną zamówienia na stal, asfalt, cegły czy środki czyszczące. I rzeczywiście, mamy zaskakująco wysoki wzrost PKB i zaskoczonych ekonomistów. Czyżby nie mieli racji, a mieli ją politycy? Oczywiście nie. Huragan Katrina jakoś nie pomógł Amerykanom w 2005 roku. Nie doprowadził do przyspieszenia wzrostu gospodarki. Obawiam się, że ostatnie dane GUS o gospodarce (3,5 proc. wzrostu w II kw. w skali roku), źle interpretowane, mogą przyczynić się do powrotu takich dziwnych teorii.
Pierwszy rozprawił się z nimi już w XIX wieku znany francuski ekonomista Fryderyk Bastiat w książce „Co widać, a czego nie widać?”. Opowiedział w niej historię o zbitej szybie. Wybija ją syn dobrego mieszczanina Jakuba Poczciwca. Kiedy ojciec głośno narzeka, że będzie musiał zapłacić 6 franków, któryś z gapiów zauważa, iż w sumie nie stało się tak źle. Argumentuje: wymiana przyniesie zarobek szklarzowi. Ten wyda zarobione w ten sposób pieniądze u kogoś innego. Takie przypadki sprzyjają rozwojowi przemysłu i przepływowi pieniądza.
Stąd tylko krok do wyciągnięcia wniosku, że chłopiec nie zrobił nic złego. Przecież wszyscy muszą żyć. Co stałoby się ze szklarzami, gdyby nikt nigdy nie wybijał szyb?
I tu Bastiat przedstawia drugą stronę medalu. Skoro mieszczanin wydał 6 franków na jedną rzecz, nie będzie mógł już ich wydać na inną. Na przykład nie kupi nowych butów. Miałby buty i szybę. A tak będzie miał tylko nową szybę.
Wniosek taki – nie będzie zwiększenia PKB, zyskają tylko tereny zalane, bo tam popłyną pieniądze na odbudowę. Stracą natomiast inni. Jeśli nie teraz, to później. Niszczenie nie może być zyskiem.
Naszej gospodarki nie ciągnie wąski strumień pieniędzy na usuwanie zniszczeń po powodzi, a eksport i rosnąca konsumpcja. Mimo nieszczęść nie przestaliśmy wydawać. Natomiast gdyby nie powódź, mielibyśmy jeszcze szybszy wzrost PKB. Za szkody ktoś musi zapłacić.
1: bnm z IP: 213.25.175.* (2010-09-03 15:12)
3,5% PKB to calkiem niezly wynik za drugi kwartal.
2: Ł.K. z IP: 195.205.251.* (2010-09-03 16:34)
Autor artykułu ma 100 % racji.
3: Observer z IP: 87.198.55.* (2010-09-04 20:21)
Jakos trudno mi sie z tym zgodzic - mianowicie pierwszym pytaniem jest co nazywamy juz za norme ktora generuje PKB.
Dla mnie takie czynniki jak pieniadze plynace od emigrantow oraz dotacje z UE to sa tymczasowe czynniki ktore podbijaja PKB i to one sa kluczowe (niestety) w podtrzymywaniu PKB na jako takim poziomie.
Przytocze przyklad z powyzszego artykulu... wedlug jego autora Polacy zwiekszyli konsumpcje - z czego zwiekszyli kosmupcje - pytam sie z czego?
Kosumenci na ryku lokalnym moga jedynie tyle wydac ile zarobili (pomijam zadluzenie etc.)
Latwa kasa z dotacji na pseudo technologiczne projekty internetowe i jak juz napisalem przelewy od emigrantow plus pieniadze na autostrady to sa strumienie pieniedzy ktore sztucznie utrzymuja PKB na takim poziomie...
Sam mieszkam za granica i wiem ile pieniedzy ludziek ktorych znam rocznie przelewaja do PL.
Po 2012/13 kiedy skoncza sie dotacje i ci co mysleli ze wroca jednak zdecyduja ze zostana dopoki ich dzieci nie pojda na studia (czytaj - przestana przelewac pieniadze) wtedy chce zobaczyc jakie to PKB bedzie - narazie jest dmuchane i tego typu dewagacje z tego artykulu to dla mnie sa brednie.
Nie interesuje mnie jak woda w szklance przechodzi z jednych rak do drugich bo to jest tylko dalej obracanie ta sama woda... Interesuje mnie kto dolewa wode do szklanki...! To jest prawdziwy wzrost - kiedy coraz wiecej wody (kapitalu) jest w szklance (kraju)
Reszta to brednie...
4: Observer z IP: 87.198.55.* (2010-09-04 20:32)
A jeszcze ten eksport - Niemcy teraz sa na fali dzieki Grecji dlatego konsumpcja u nich troche podskoczyla - moze cos nam to pomoglo - nie znam dokladnych liczb wiec nie bede na ten temat dyskutowal
Wazne jest to ze to dla Niemcow tymczasowe zjawisko ktore niestety dla nich i dla nas sie skonczy calkiem szybko...
Ogolnie problem polega na tym ze bedzie najprawdopodobniej coraz gorzej w Europie w najlepszym przypadku tak samo a dlaczego
- bo Europa, Japonia oraz USA maja sztucznie utrzymywany kurs walutowy z Chinami i to one sciagaja caly wzrost gospodarczy Swiata do siebie... poki bedzie waluta sztucznie regulowana poty kraje rozwiniete beda na tym cierpialy - na Polsce tez sie odbije to negatywnie...
Pisze tyle na temat tak krotkiego artykulu bo nie smieszy i zarazem drazni jak opinie publiczna manipuluje sie pseudo dobrymi informacjami jak dobrze jest w panstwie polskim bo nam jeden wskaznik poszedl do gory...
Coraz bardziej wierze ze PKB to taka polityczna papka ktora ma sie nijak to realiow... 99.9% spoleczenstwa nawet nie wie jak dokladnie mierzy sie PKB...
Ile osob wie ze Amerykanie zmienili metode liczenia PKB jakies 8 lat temu (nie jestem pewien) gdyby mierzyli ta sama metoda co w latach 80-tych od od ilus lat bysmy mieli ciagle negatywne PKB w US... podobne problemy dotycza Europy... mam na mysli sposoby mierzenia PKB - niech o tym lepiej napisze autor!!!
Zgodnie z zasada - statystyki nie klamia tylko statystycy

Irlandzki tani przewoźnik lotniczy, Ryanair uruchomi 8 tras z nowego podwarszawskiego w Modlinie.
![]() |




