Najbardziej pozytywną niespodzianką opublikowanych w poniedziałek danych była informacja o silnym wzroście konsumpcji prywatnej w drugim kwartale. O ile sama tendencja wzrostu konsumpcji nie zaskakuje, to zaskakująca była skala tego przyrostu. W sumie realna dynamika konsumpcji na poziomie zbliżonym do 3 proc. ostatnio była widziana w pierwszym kwartale 2009 r., czyli na początku kryzysu w Polsce.

Słabo wypadły inwestycje, ale tego się spodziewano. Wciąż siłą napędową projektów inwestycyjnych w Polsce jest sektor publiczny, czyli budowa dróg, autostrad i stadionów. Inwestycje prywatne wciąż są na minusie. Na szczęście minus inwestycji ogółem jest coraz mniejszy. Wciąż jednak główną słabością jest ujemna dynamika inwestycji prywatnych. Sądząc z wcześniej opublikowanych danych, duże przedsiębiorstwa zainwestowały w drugim kwartale o 18 proc. mniej niż w analogicznym okresie w roku poprzednim. Biorąc po uwagę to, że budownictwo, po przemyśle, było drugą co do dynamiki siłą napędową gospodarki, należy wnioskować, że to właśnie projekty infrastrukturalne powodują, że inwestycje w sumie były niższe tylko o 1,7 proc. niż rok wcześniej. Nie zmienia to jednak tego, że bez inwestycji prywatnych nie da się uzyskać wysokiej dynamiki wzrostu gospodarczego w dłuższym okresie. Co więcej, nie będzie też możliwe znaczne obniżenie wskaźnika bezrobocia i w ogóle podnoszenia wartości dodanej polskiej gospodarki.

Zasadnicze więc wydaje się pytanie, dlaczego polscy przedsiębiorcy inwestują w tym roku mniej niż w zeszłym. Nie ma dokładnych badań, które pomogłyby odpowiedzieć na to pytanie. Jako najbardziej prawdopodobną hipotezę przyjąłbym wstrzymywanie się z inwestycjami ze względu na niepewność globalnego otoczenia. Najpierw kryzys Grecji w tym roku, który chwilę później przerodził się w swego rodzaju kryzys zaufania do wspólnej waluty. Teraz obawy w Stanach Zjednoczonych o zbliżanie się drugiego dna recesji. I na koniec zapowiedzi podwyżek podatków w Polsce, co mogło być przez część polskich przedsiębiorców odebrane jako sygnał, że wcale nie jest tak różowo, jak na zielonej wyspie miało być.

Na szczęście przedsiębiorstwa odbudowują zapasy, co świadczy o tym, że jesteśmy w fazie ożywienia gospodarczego. Zanim zaczną inwestować na szeroką skalę, muszą odbudować stan zapasów sprzed kryzysu. Tak zawsze się dzieje – gdy gospodarka zwalnia, zapasy są wyprzedawane, gdy się rozpędza, są odbudowywane. Oczywiście sama odbudowa zapasów nie wystarczy – potrzebne są również perspektywy i wiara w to, że inwestować się opłaca.

Na szczęście szybko rośnie eksport. Co prawda udział eksportu netto był w drugim kwartale lekko ujemny, ale nie zmienia to tego, że szybko rosnący eksport pobudza produkcję przemysłową, która była najszybciej rosnącą kategorią z tzw. strony podażowej gospodarki. Wzrost wartości dodanej w przemyśle w drugim kwartale był najwyższy od drobnych kilku lat (wyniósł 13,1 proc.). To właśnie eksport był główną siłą napędową wzrostu wartości dodanej w przemyśle. A rosnąca produkcja przemysłowa to coraz większe wykorzystanie mocy produkcyjnych, co w pewnym momencie pomoże podjąć decyzje o dalszych inwestycjach. Ale na to trzeba będzie jeszcze poczekać co najmniej dwa kwartały.