Potrzebne będą bowiem gigantyczne inwestycje na dostosowanie elektrowni, hut, cementowni i wielu innych fabryk do standardów czystości nieobowiązujących dziś jeszcze nawet w krajach Unii. Nie należy mieć wątpliwości, że fabryki te wystawią rachunki albo konsumentom, albo podatnikom. Polska ma być objęta okresami przejściowymi, ale zapewnienia te wyglądają tak mgliście jak smog z komina kotłowni. Kraj nam zapewne wypięknieje, ale mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że nowe wymogi mogą ograniczyć rozwój naszej gospodarki i zachęcić do przenoszenia produkcji z Polski na Wschód.