statystyki

Wolność a handel w niedzielę

autor: Andrzej Szahaj16.04.2017, 16:00
handel sklep

Zakupy, których nie dokona się w niedzielę, kiedyś muszą zostać dokonane, a zatem trudno oczekiwać spadku zyskuźródło: ShutterStock

 Sprawa zakazu handlu w niedzielę ma ciekawe tło socjologiczne i filozoficzne. Skupia się w niej jak w soczewce wiele ważnych cech naszej sytuacji społecznej.

Reklama


Jest też doskonałym pretekstem do tego, by przyjrzeć się sposobowi rozumienia wolności przez różne grupy społeczne, ze szczególnym uwzględnieniem wielkomiejskiej klasy średniej jako klasy hegemonicznej (jej sposób widzenia świata jest społecznie i medialnie dominujący). Oto bowiem niezwykle częstym argumentem na rzecz niestosowania owego zakazu jest ten, który odwołuje się do wolności konsumenta oraz wolności pracownika.

Najpierw o pierwszej. Oburzeni przedstawiciele klasy średniej z wielkich miast i wyraziciele jej ideologii z różnych obozów politycznych wskazują na to, że przez zakaz handlu w niedzielę ograniczona zostanie wolność osób, które zwykły robić w ten dzień zakupy. W tle tej narracji kryje się zwulgaryzowana wersja ideologii liberalnej, która rządzi naszym myśleniem od początku transformacji ustrojowej. W myśl tej ideologii wolność jest wartością zawsze nadrzędną i absolutną. Każde jej ograniczenie przez uniemożliwienie robienia czegoś, jest z definicji podejrzane czy wręcz niedopuszczalne, oczywiście jeśli tylko w grę nie wchodzi ewidentne pogwałcenie przepisów prawa.

Podejście to całkowicie pomija konfliktowość wartości, a zatem i to, że wolność nie może być traktowana jako dobro absolutne, bo czasami wchodzi w konflikt z innymi wartościami, które możemy w danej sytuacji uznać za ważniejsze od niej. I tak np. nie pozwalamy innym ludziom na swojej ziemi robić tego, co chcą, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że mogłoby to prowadzić do zagrożenia naszych interesów. I dlatego np. zabraniamy im składowania na swojej ziemi materiałów toksycznych, a do pewnego momentu zabranialiśmy im wycinać drzewa wedle własnego uznania, słusznie mniemając, iż są one wartością wspólnotową, a nie indywidualną. Widać zatem wyraźnie, że uważamy, iż wolność dysponowania swoją własnością ma granice, a wraz z tym granice ma wolność jako taka.

Dodajmy do tego, że w myśli liberalnej, której echo znajdujemy w narzekaniu naszej klasy średniej na ograniczenie handlu w niedzielę, istnieje przekonanie, że „granicą czyjejś wolności jest wolność innego człowieka”. W myśl tej maksymy J.S. Milla, stanowiącej fundament liberalizmu, nie można domagać się dla siebie wolności absolutnej, albowiem ta wchodzi często w konflikt z wolnością innego człowieka. Zgodnie z tym podejściem i w kontekście sprawy handlu w niedzielę należy zadać podstawowe pytanie: czy domaganie się wolności dla konsumentów nie stoi w sprzeczności z domaganiem się wolności innych ludzi zmuszonych do pracy w niedzielę? Odpowiedź jest oczywista: możliwość realizacji wolności jednych, konsumentów, przyzwyczajonych do dokonywania zakupów wtedy, kiedy chcą, stoi w ewidentnej sprzeczności z wolnością pracowników, którzy chcą mieć ten dzień wolny z różnych ważkich przyczyn (rodzinnych, religijnych czy zdrowotnych).

W sytuacji takiego konfliktu nie ma innego wyjścia, jak tylko odwołanie się do arbitra zewnętrznego, który określi, czyja wolność jest ważniejsza. W historii takim sędzią od dawna jest państwo. Może ono albo iść na rękę klasie średniej chcącej dokonywać zakupów w niedzielę, albo pracownikom handlu, chcącym mieć wtedy wolne. Jeśli za ważniejszy uzna interes tych pierwszych, będzie od takiego zakazu stronić, jeśli ma na względzie interes tych drugich, będzie się ku niemu skłaniać, w każdym przypadku przedkładając wolność jednych nad wolność drugich. Może też ono starać się jakoś te interesy (wolności) pogodzić, stosując rozwiązanie kompromisowe, np. w postaci zakazu handlu w niektóre niedziele i zgody nań w inne.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (1)

  • robben(2017-04-18 23:20) Zgłoś naruszenie 00

    Jeszcze 10 lat temu pis był przeciwko zakazowi handlu, a teraz czym ich Solidarność skusiła, żeby się zajęli tematem?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama