Jak zrobić świąteczne zakupy i nie zwariować

Świąteczna gorączka ma się w najlepsze. Tłumy ludzi okupują sklepy, a produkty znikają z półek w zastraszającym tempie. Doradzamy co zrobić, aby nie stać się ofiarą sytuacji rodem z niesławnej "walki o karpia".

Praca w święta

żródło: ShutterStock

Jeżeli zostawiłeś świąteczne zakupy na ostatnią chwilę istnieje spore prawdopodobieństwo, że będziesz musiał przeciskać się przez zapełnione, wąskie alejki supermarketów, a i tak prawdopodobnie nic nie kupisz. Rozsądną alternatywą są internetowe delikatesy, w których półki pustoszeją bardzo rzadko, ze względu na dostawy bezpośrednio z magazynów. W większości z działających u nas internetowych sklepów takich jak Auchan Direct czy Tesco znajdziemy dokładnie ten sam asortyment, czasami nawet w niższych cenach. Dostawy realizowane są w ciągu 24 godzin bezpośrednio do domu. Niektóre ze sklepów dość wysoko wyceniają dostawę (np 20 zł) jednak w przypadku dużych wigilijnych zakupów jest to opłacalne.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
statystyki

Komentarze (2)

  • j.(2014-12-20 20:57) Zgłoś naruszenie 00

    No, ale gospodarka wolnorynkowa nie znosi umiaru, wstrzemięźliwości. Żeby to się kręciło, ludzi ciągle muszą chcieć więcej i ciągle... kupować! W USA to podobno kupowanie jest czymś w rodzaju aktu patriotycznego, bo kupując nakręca się gospodarkę i stwarza miejsca pracy. Ja natomiast nie znoszę kupowania, jestem zdecydowanie zakupowym anorektykiem! Nie kręcą mnie promocje i reklamy, a nawet robi mi się niedobrze, jak mam iść na zakupy, a już w ogóle nie rozumiem życia na kredyt. Może więc grzeszę nie wydając pieniędzy i tym samym nie przyczyniając się np. do tworzenia miejsc pracy?... Gdybyśmy wszyscy poszli sobie po rozum do głowy, to być może doszlibyśmy do wniosku, że nam wcale nie jest potrzebne np. jeszcze większe HD, 3D, 5D, jeszcze nowsza komórka, jeszcze nowszy laptop, sterta niepotrzebnych prezentów i wszelakiego jadła, którego potem nie ma kto zjeść i mnóstwo innych hałaśliwie reklamowanych dóbr, a tym samym wydalibyśmy na święta nie kilkanaście miliardów (bo tyle podobno wydajemy) tylko np. 5 mld zł. skupiając się na duchowym wymiarze świętowania. Gdybyśmy na dodatek do głowy po rozum chodzili częściej i kupowali tylko to, co nam jest rzeczywiście niezbędne, to... z pyszna by się miała napędzana u nas głównie popytem wewnętrznym, gospodarka! Siłą napędową systemu kapitalistycznego jest bowiem z jednej strony rozrzutność konsumentów, a z drugiej chciwość bogaczy, którzy zawsze chcą więcej. Gdybyśmy przestali kupować, albo gdyby bogaci nie chcieli się dalej bogacić, system by się zawalił! Mielibyśmy gigantyczne bezrobocie i ogromną recesję. Ale, mimo to sumienie mnie jakoś nie rusza i nie każe mi biec do centrum handlowego i wyrzucać pieniądze na co się da, żeby pobudzać gospodarkę...

    Odpowiedz
  • biedota budżetowa(2014-12-20 21:21) Zgłoś naruszenie 00

    nie zwariuje bo pieprzony rząd po 35 latach pracy płaci mi 1400 zł i ciekawie za co mam tak szaleć, do tego drobne upominki , opłaty, leki i oto moja sielanka w tym *********** kraju, nienawidzę świąt, bo się dołuję brakiem pieniędzy a kredytu nie biorę, bo trzeba mieć z czegoś go spłacać. Co prawda z banku dzwonili do mnie z ofertą kredytową, gdzie odpowiedziałam im, że chętnie wezmę niech mi tylko znajdą jeszcze sponsora do spłacania. TAKŻE PRECZ ZE ŚWIĘTAMI, TO JEST DOBRE DLA BOGATYCH.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Reklama