« Powrót do artykułu

Szahaj: Królestwo tandety jest nieuchronnym rezultatem procesu stopniowej degrengolady płacowej kapitalizmu

W programach radiowych, prasowych tekstach i wywiadach, z którymi od czasu do czasu przychodzi mi się zapoznać, pojawia się interesujący wątek związany z problemem ewentualnych regulacji rynku kapitalistycznego. Ostatnio dzieje się tak często w związku z inwazją Ubera i reprezentowanego przez niego „modelu biznesowego”, jak to określają niektórzy ekonomiści. Oto, gdy tylko w dyskusji pojawia się głos, z reguły nieśmiały, nawołujący do tego, by jednak poddać tego typu aktywność pewnym regulacjom, które mogłyby spowodować, że szanse różnych podmiotów na rynku zostałyby wyrównane (taksówkarze stoją dziś na z góry przegranych pozycjach), natychmiast pojawia się kontrgłos, że przecież dzięki Uberowi i tego typu „modelom biznesowym” konsument dostaje pewne usługi taniej. Jeśli ktoś domaga się regulacji, to chce, aby było drożej. I w ten prosty sposób zamyka się usta wszelkim krytykom uberyzacji gospodarki. Zbyt pospiesznie i niemądrze.

żródło: Dziennik Gazeta Prawna

statystyki

Komentarze (3)

  • Piotr B(2017-08-13 09:34) Zgłoś naruszenie 00

    Rzecz ta jest dziś ewidentna zarówno w wymiarze pracy krajowej (niskie ceny w Polsce, z których jesteśmy tak dumni, to druga strona bardzo niskich płac)...Słucham ? Jakie niskie ceny w Polsce ? Proszę jechać chociażby do Niemiec i iść do sklepu . Problem w tym że w PL tanio wyprodukowane rzeczy sprzedaje się drogo .

    Odpowiedz
  • BB (2017-08-12 16:12) Zgłoś naruszenie 00

    Jest jeszcze trzeci aspekt. Na pewno nie powierzę swojego życia i zdrowia amatorowi za pośrednictwem kantu biznesowego. Nieważne czy będzie to przewóz ludzi, fryzjer lub kosmetyczka. Jeżeli ktoś za pięć złotych woli aby zamiast koncesjonowanego przewoźnika wiózł go amator pojazdem o niewiadomym stanie, to wolna droga. Przypuszczam iż początkowy zachwyt minie, i ludzie pójdą po rozum do głowy.

    Odpowiedz
  • BK Kraków(2017-08-14 08:39) Zgłoś naruszenie 00

    A ja myślę że taksówkarze zapomnieli na czym polega ich zawód - nie można się dodzwonić, a jak już to nie wiadomo kiedy przyjedzie - najczęściej te 5-7 minut przedłuża się do 20, a jak za krótka trasa, to od razu odmawiają. Tu nie chodzi o niską płacę tylko o podejście do klienta i wykonywanie swojej pracy z przyjemnością. Klient prawie zawsze doceni zaangażowanie i odwdzięczy się - co zaprocentuje większymi zarobkami i satysfakcją z pracy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Reklama