« Powrót do artykułu

Bernstein o błogosławieństwach pieniądza: Jeśli są wynikiem twojej pracy, to ci się po prostu należą

Dobrze pojęty egoizm obejmuje dobrostan całego środowiska, w którym żyjemy. Jeśli ktoś koncentruje się wyłącznie na pieniądzach, to prawdziwego szczęścia nie osiągnie, bo zbyt wiele mu z życia umknie - mówi w wywiadzie dla DGP Andrew Bernstein, amerykański filozof i pisarz, reprezentant obiektywizmu – nurtu promującego indywidualizm, egoizm i kapitalizm.

pieniądze, biblia, gospodarka, dolary

żródło: ShutterStock

Pieniądz to środek dobrowolnej wymiany. Symbolizuje ludzką pracę i produktywność, a więc coś jednoznacznie dobrego - mówi Bernstein.

statystyki

Komentarze (17)

  • Mariusz(2017-04-15 10:24) Zgłoś naruszenie 175

    Bardzo ciekawa rozmowa.

    Odpowiedz
  • qwe(2017-04-15 13:30) Zgłoś naruszenie 125

    fakty są takie, że za wybudowanie różnej infrastruktury i funkcjonowania szkolnictwa, bibliotek, służby zdrowia, sądownictwa, prokuratury i policji zapewniającej funkcjonowania ludzi i gospodarki w ramach państwa wg ustalonych reguł ktoś konkretnie dostaje pieniądze, ale one idą z budżetu na które składa się w formie podatków i składek na ZUS społeczeństwo i największa pula idzie z części społeczeństwa pracującego na etatach i nie zamożnej. Po drugie wiele fortun powstało i ma się dobrze na zasadzie koligacji partyjnych, towarzyskich i dzięki temu jedni są równiejsi gdy inni w tym czasie napotykają szklany sufit. Żyjemy w czasach gorączki życia w przepychu, w luksusie, i aby to utrzymać trzeba władzy lub być blisko władzy, aby móc narzucać warunki. Utrzymanie władzy co raz więcej kosztuje, więc tworzy się spirala i rosną z roku na rok co raz większe nierówności, które zawsze kończą się jednakowo, więc tzw. 500 plus łagodzi nierówności, co przekłada się na spokój społeczny. Warto wziąć pod uwagę, że następuje co raz większa robotyzacja pracy, więc takie formy jak 500 plus są niezbędne, aby utrzymać spokój społeczny, który pozwala wielu korzystać z takiego spokoju społecznego i swoich koligacji partyjnych i towarzyskich, więc osoby korzystające z takich koligacji partyjnych i towarzyskich co pozwala im się bogacić, aby nie przesadzili, bo nagle może się to urwać, tak jak urwało w Polsce.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • janek(2017-04-15 10:17) Zgłoś naruszenie 1111

    Tak się już utarło, że teraz się liczy tylko własna firma, bo jeśli pracujemy na etacie przecież jesteśmy "nieudacznikami", a ja to jeszcze jestem "darmozjad", bo jako urzędnik żyję na koszt podatników! To nic, że wykonuję odpowiedzialną pracę w urzędzie, bez którego nie może istnieć żadne państwo i że się nie obijam, a wręcz przeciwnie nieraz zostaję po godzinach, tyle jest pracy i nikt mi za to nie zapłaci. Teraz panuje taka moda, że dostający pensje z budżetu to darmozjady i tyle! Często się daje za przykład ludzi, którzy doszli do fortun tzw. "ciężką pracą”. A ja nic z tego nie rozumiem, bo ciężką pracą to się dochodzi do chorób zawodowych (w mojej pracy umysłowych), a nie do fortun. Nie rozumiem też tych ludzi, dlaczego, choć mają miliony, ciągle im mało?... Ale to teraz jest niemalże jak religia, że to jest podobno całkiem normalne, że człowiek chce mieć więcej, że się "rozwija" i dochodzi tą "ciężką pracą" do kolejnych milionów itd. Jakiś psycholog się wypowiadał w TV o sposobie funkcjonowania ludzi bogatych, że oni jakby żyją w innym świecie, itd. ale... nic z tego nie zrozumiałem! (Ciekawe, czy ci bogaci chcą sobie swoje miliony włożyć do trumny...) Moim zdaniem pogoń za wszelką cenę za dobrami materialnymi tylko zubaża człowieka, w jego najgłębszym wymiarze, bo w życiu nie jest najważniejsze, żeby np. mieć złoty zegarek, albo jakąś super „brykę”, jacht, pałac, albo może nawet odrzutowca, tylko coś zupełnie innego. Ponadto kapitalizm w naszym, polskim wydaniu, aż się roi od zjawisk co najmniej wątpliwych etycznie. Do mnie np. wydzwaniają przedstawiciele organizatorów tzw. „pokazów” przeważnie „wyrobów zdrowotnych”. Moja mama chodziła na te pokazy i zostawiła mi w spadku stertę do niczego nie potrzebnych rzeczy kupionych na „pokazach” i... nie spłacony kredyt, bo jak tylko poszła na „pokaz”, to tak nią zamanipulowali, że kupiła coś absolutnie niepotrzebnego za kilka tys. zł. zaciągając kolejny kredyt. Oj, chyba nie jeden pałac został wybudowany za pieniądze zarobione na tych pokazach, ale... ci, którzy tym kręcą nie są w przeciwieństwie do mnie, pracującego na etacie, „nieudacznikami”, tylko wzięli sprawy w swoje ręce i doszli do wszystkiego „ciężką pracą”, no nie? Jeśli poprzednia władza stawiała nam za przykład do naśladowania osobników w typie bazarowego cwaniaczka, którzy sobie doskonale w III RP poradzili, to nie ma co się dziwić, że teraz rządzą populiści! Ale problem jest nie tylko Polski, bo cały kapitalistyczny świat chyba zabrnął w jakiś zaułek i nie wie, jak z tej matni wyjść, a obiecujący z kolei gruszki na wierzbie populiści (bo oni wbrew pozorom wcale nie mają panaceum na te patologie!) będą... wygrywać następne wybory...

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • mam ten kraj w tyle(2017-04-15 13:03) Zgłoś naruszenie 78

    Bajki dla słabych umysłów

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-04-17 14:04) Zgłoś naruszenie 67

    Przeczytałem ten panegiryk dla neoliberalizmu. Całość podparta ma być autorytetem Arystotelesa, który nie jest jednak dla pana filozofa żadnym autorytetem wtedy gdy poglądy Greka są sprzeczne z liberalnym aksjomatem. Pewne aspekty piewca wspaniałości pieniądza przemilcza lub zadowala się wygłoszeniem nic nie znaczącego ogólników i banałów. Choć z gruntu jestem zgodny co do zasady, że rynek wycenia wartość naszej pracy, to jednak po zgromadzeniu odpowiedniej ilości kapitału ta zasada już nie obowiązuje, bo urodzona w bogactwie miernota i tak pozostanie bogata do końca życia. Skrzętnie przemilczany jest zatem aspekt nierównego startu życiowego poszczególnych jednostek. Przywołanie Edisona jako wynalazcy jest nie na miejscu, ponieważ był on raczej utalentowanym biznesmenem a nie żadnym wynalazcą. Wynalazki które patentował nie były jego dziełem, lecz ludzi, którzy zatrudnieni w jego laboratorium. Pracownicy musieli zrzec się praw do patentowania owoców swojej pracy. Sam zaś "wynalazca" zawzięcie walczył ze swym byłym pracownikiem Teslą negując faktyczne jego osiągnięcia. O tradycyjnym zaklęciu powtarzanym przez warstwę dobrze sytuowaną "trzeba być a nie mieć", mogę powiedzieć tylko to co zawsze: To wymysł tych którzy mają i którzy wcale nie zamierzają rozstawać się ze swoimi dobrami. Chodzi o to aby ci którzy nie ich mają, znaleźli w tej sytuacji jakiś pozytyw, i pozwolili bogatym cierpieć spokojnie z powodu nadmiaru dóbr. Prawda jest taka, że by być, trzeba najpierw mieć, jedno z drugim idzie w parze.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • taka prawda(2017-04-16 08:32) Zgłoś naruszenie 53

    Z obecnych polskich "milionerów- miliarderów" może 10 % dorobiła się uczciwie dóbr które posiada. Reszta przez układy lub przekręty. Czym większy milioner tym większy pro...ak o tym bezspornie można się przekonać

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Snejki(2017-04-15 21:33) Zgłoś naruszenie 51

    Problem z firm.farmac. jest jeden, ze chca osiagac zyski za wszelka cene i max za najwyzsze zyski nie liczac sie z panstwami i ludzmi. I tu moim skromnym zdaniem jest piesek pogrzebany...

    Odpowiedz
  • DonKichote(2017-04-16 16:23) Zgłoś naruszenie 51

    A bank emitent pieniądza, drukarnia pieniędzy może mieć zysk ponad koszty druku, podczas kryzysu banki zostały uratowane za duże by upaść to było dobre zgodne z kapitalizmem, kapitalizm nie istnieje, rządzą bezwzględne jednostki pozbawione zasad, tego uczy historia, najlepiej ustalać zasady gry w trakcie gry, życie nie jest moralne, wygrywają najbardziej zdemoralizowani,

    Odpowiedz
  • Prezes ...(2017-04-15 13:55) Zgłoś naruszenie 32

    .... uważa inaczej.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Reklama