Wiadomości

19 sierpnia 2017 r.

Wulkan Batur

Wulkan Batur, choć wciąż aktywny, dostępny jest dla wszystkich. Wznosi się zaledwie na wysokość 1,700 metrów ponad poziom morza, ale widok z jego szczytu jest naprawdę spektakularny – zwłaszcza podczas wschodu słońca, kiedy to wspaniały krajobraz powoli wyłania się z ciemności.

Jeżeli chcemy tego doświadczyć, trzeba wyruszyć około trzeciej nad ranem. Trasa z wioski Toya Bungkah, leżącej na skraju jeziora u stóp wulkanu, zajmuje około dwóch godzin. Pokonanie jej nie jest męczące, jedyne o czym trzeba pamiętać to zakryte obuwie, ponieważ na ścieżce zdarzają się kamienie. Na wierzchołek należy dotrzeć około piątej, ale już wcześniej czeka Was wiele niezapomnianych przeżyć. Jeszcze zanim słońce zacznie wyłaniać się zza horyzontu, cała okolica budzi się wyczuwając nadchodzący dzień. 

Narastające odgłosy podekscytowanych zwierząt, dźwięki odbijające się od krateru wulkanu, to przeżycie tak emocjonujące, że zanim się obejrzycie będziecie już na szczycie wulkanu. Wystarczy jeszcze tylko chwilę poczekać na świt. 
Pierwsza łuna słonecznego światła wynurza się zza góry Agung. Promienie stopniowo odsłaniają kolejne szczyty leżące po przeciwległej stronie jeziora Danau Batur. Widzimy jak światło odbija się od jego tafli, w końcu pada także na obręcz krateru na którym stoimy, odsłaniając olbrzymie wulkaniczne stoki pokryte popiołem. Gdzieniegdzie widać nawet parę unoszącą się nad aktywnymi pęknięciami. Ten widok uświadamia nam, że rzeczywiście stoimy na wulkanie, na najaktywniejszym sejsmicznie obszarze na całym Bali! To najlepszy świetlny show, jaki kiedykolwiek przyszło nam oglądać. 
Z pewnością trudno o lepszą śniadaniową scenerię, dlatego bardzo często zwieńczeniem wyprawy jest wspólne śniadanie – jajka na twardo gotowane bezpośrednio nad parą wydobywającą się ze skalnych szczelin.

Bali – wyspa wulkanów i hinduistycznych świątyń. Oto jej pięć największych atrakcji19 sierpnia 2017 r.

Na Bali nie brakuje białych, rajskich plaż, z palmami które leniwie opadają w stronę lazurowej wody. Jeżeli jednak myślicie, że poza błogim lenistwem nic Was tam nie czeka – jesteście w bardzo dużym błędzie. Wyspa, położona w jednym z najbardziej aktywnych sejsmicznie rejonów ziemi, słynie ze wspaniałych widoków i świątyń zamieszkałych przez bogów i demony, których obecność można poczuć na każdym kroku.

18 sierpnia 2017 r.

Jak ceny producentów powinny przekładać się na to, ile płacimy za masło w sklepie?

10 zł za kostkę masła. Czy to już nieuchronne?18 sierpnia 2017 r.

Ceny masła rosną w tempie zawrotnym, a na europejskim rynku hurtowym nie widać oznak stabilizacji. Tona produktu na giełdzie Eurex w tydzień zdrożała o 7 proc. i kosztuje rekordowe 6600 euro (28 tys. zł). W ujęciu rocznym ceny skoczyły aż o 95 proc. Polak wciąż jednak smaruje o wiele taniej niż np. Niemiec, co niestety wkrótce może się zmienić - pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

18 sierpnia 2017 r.

Zniszczony las w miejscowości Rytel

Huragan na Pomorzu: Strata ekonomiczna, nie ekologiczna [OPINIA]18 sierpnia 2017 r.

11 sierpnia huragan o niespotykanej sile przetoczył się nad Polską. Kilka osób poniosło śmierć, dziesiątki zostało rannych, a własność tysięcy ludzi została zniszczona. Dojazd do wielu osad został odcięty przez blokujące drogi drzewa, dziesiątki tysięcy gospodarstw pozostają bez prądu. Leśnicy szacują, że 45 tys. ha lasów zostało zniszczonych i będą wymagały odnowienia. Szaleństwem byłoby kwestionować tragiczny wymiar tej katastrofy i poważne straty materialne, jednak nie można zgodzić się z jednym stwierdzeniem: że huragan spowodował ogromne straty przyrodnicze. Żeby zrozumieć dlaczego, musimy spojrzeć przez nasze okno w przeszłość, której świadectwem jest Puszcza Białowieska - pisze dr Michał Żmihorski z Instytutu Ochrony Przyrody PAN.

18 sierpnia 2017 r.

Łukasz Bąk

Bąk: Jajecznica z mercedesa18 sierpnia 2017 r.

Przyznaję się bez bicia. Do ubiegłego tygodnia wyrażenie „urlop na kempingu” stawiałem w jednym rzędzie z „rak trzustki” oraz „porzucona w lesie mina z czasów drugiej wojny światowej urwała mi obie nogi”. Prowadzę dość poukładane życie i nie wyobrażałem sobie wypoczynku wśród przyczep i namiotów porozrzucanych niedbale po całym polu, unoszącego się permanentnie w powietrzu zapachu podwawelskiej zmieszanej z tanim piwem, spoconych, rozwrzeszczanych i utytłanych ziemią dzieci biegających wokół namiotów oraz ciągłych sąsiedzkich rozmów o tym, kto ma dłuższą przyczepę. I wiecie co? Na kempingach dokładnie tak jest. Tyle że już kompletnie mi to nie przeszkadza. Przeciwnie – bardzo mi się spodobało. A wszystko za sprawą Mercedesa Marco Polo.

Polecane

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama