W ubiegłym tygodniu cena ropy naftowej znów spadła poniżej 45 USD za baryłkę. W minioną środę za surowiec z obszaru Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) płacono nawet 40,75 USD. Ponad 72-proc. spadek cen w stosunku do lipcowego szczytu notowań (147 USD/b.) to efekt malejącego, po raz pierwszy od 25 lat, globalnego popytu zarówno na surowiec, jak i paliwa. Eksperci nie mają wątpliwości, że przyczyną mniejszego zapotrzebowania na produkty ropopochodne jest kryzys gospodarczy na świecie. Na stacjach benzynowych jest to już odczuwalne.

Ceny jeszcze spadną

Za pikującym w dół kursem ropy poszybowały ceny paliw - za benzynę 95-oktanową i olej napędowy płacimy już poniżej 3,8 zł za litr. Na przestrzeni tygodnia paliwa te potaniały zatem odpowiednio o 9 i 10 gr/l. Zdecydowane spadki dotknęły też autogazu, na niektórych obiektach jest on już tańszy niż 2 zł/l. Ten trend spadkowy trwa już od ponad trzech miesięcy. Według analityków utrzyma się on prawdopodobnie do końca roku.

- Ropa tanieje, a interwencja krajów OPEC, w postaci decyzji o cięciach wielkości produkcji, zaczeka najpewniej do następnego szczytu kartelu, czyli do połowy grudnia - podkreślają.

W konsekwencji nie powinniśmy mieć do czynienia z gwałtownymi wzrostami notowań cen ropy, a co za tym idzie podwyżkami na stacjach. Co więcej portal e-petrol prognozuje, że w perspektywie nadchodzących świąt Bożego Narodzenia w niektórych miejscowościach kierowcy zapłacą nawet o 1 zł mniej niż w grudniu 2007 r.

- Do końca roku średnie ceny paliw na stacjach w Polsce mogą jeszcze spaść nawet o ok. 10 groszy na litrze - twierdzi Szymon Araszkiewicz, analityk portalu e-petrol.

Diesel droższy od benzyny

Obecna cena ropy naftowej osiągnęła historyczne minima, więc nie należy się spodziewać, że jej cena będzie wciąż spadać. Według Szymona Araszkiewicza przełom 2008 i 2009 roku powinien przynieść na rynkach międzynarodowych początek stabilizacji cen ropy naftowej i paliw.

- Przełoży się to na stabilizację rynku polskiego, pod warunkiem że złotówka nie zacznie mocniej słabnąć wobec dolara amerykańskiego - zaznacza Szymon Araszkiewicz.

Analitycy spodziewają się, że zużycie benzyn w przyszłym roku zostanie na poziomie z IV kwartału. Wzrośnie natomiast konsumpcja oleju napędowego. Za szacowanym 5-proc. wzrostem popytem nie nadąży jednak produkcja. Według Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) w 2009 r. krajowe zużycie ON przekroczy 50 proc. łącznej konsumpcji paliw. Eksperci nie mają wątpliwości, że takie zapotrzebowanie, przy obecnym jego europejskim deficycie, spowoduje, iż cena tego paliwa pójdzie w górę i przegoni cenę benzyny.

- Do tej pory diesel był droższy od benzyny incydentalnie, teraz to będzie stały trend - przewiduje Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. analiz rynku POPiHN.

Jak wyjaśnia, już obecnie na światowych giełdach olej napędowy jest droższy od benzyny. Nie przekłada się to jednak na razie w widoczny sposób na ceny detaliczne, głównie z uwagi na spore różnice w opodatkowaniu ON i etylin.

- W Wielkiej Brytanii stawki akcyzy na oba paliwa są takie same i tam na stacjach diesel już jest droższy - tłumaczy Krzysztof Romaniuk.

W Polsce z droższym ON będziemy mieli do czynienia prawdopodobnie już za kilka miesięcy.

Podwyżki w roku 2009

Eksperci uważają, iż odbicie kursu ropy od dna, które osiąga, jest bardzo potrzebne.

- Zbyt niska cena oznacza brak środków na rozwój w zakresie wydobycia - tłumaczy Adam Loewe, dyrektor ds. strategii w Grupie Lotos.

Gdy ten segment działalności w koncernach naftowych będzie niedofinansowany, może pojawić się deficyt w dostawach ropy. Aleksiej Miller, szef Gazpromu, prognozuje, że z powodu kryzysu finansowego braki w dostawach surowca mogą nastąpić wcześniej, niż można się spodziewać. Eksperci uważają, że tanią ropą będziemy cieszyć się zatem najwyżej jeszcze kilka miesięcy. Potem, gdy okaże się, że jest jej mniej niż rynek potrzebuje, ceny surowca gwałtownie skoczą. W przyszłym roku realny poziom to 80 USD/b.

- To poziom, który żyjącym z ropy naftowej krajom arabskim zapewni realizację programów socjalnych - wyjaśnia Adam Loewe.

Niektórzy analitycy twierdzą nawet, że za dwa lata baryłka może kosztować rekordowe 200 dol.

200 dolarów zdaniem analityków może kosztować baryłka ropy naftowej za dwa lata