statystyki

Wall Street woli układ niż nieprzewidywalność

autor: Radosław Korzycki09.11.2016, 07:51; Aktualizacja: 09.11.2016, 09:21
Donald Trump nieraz dowiódł, że do niego należy ostatnie słowo, i jest na tyle porywczy i nieprzewidywalny, że może odprawić z kwitkiem swojego doradcę, którego przez lata darzył zaufaniem.

Donald Trump nieraz dowiódł, że do niego należy ostatnie słowo, i jest na tyle porywczy i nieprzewidywalny, że może odprawić z kwitkiem swojego doradcę, którego przez lata darzył zaufaniem.źródło: ShutterStock

W cieniu populistycznych chwytów tej najbardziej bezideowej kampanii w dziejach Ameryki na jej wynik nerwowo czekają finansiści.

Reklama


– Odbyło się u nas któregoś wieczora nieformalne spotkanie, z pizzą i piwem. Zeszło na wybory. Kierownictwo generalnie uważa Donalda Trumpa za wariata. Jako biznesmen się skompromitował. Ale jego absolutny brak doświadczenia politycznego może być z naszej perspektywy wielkim atutem – mówi DGP menedżer średniego szczebla w jednym z dużych banków inwestycyjnych. – Jeżeli on zupełnie nie ma zaplecza, a jest nam generalnie życzliwy, to mamy duże pole do popisu, by wpłynąć na niego i obsadzić resorty gospodarcze potrzebnymi nam ludźmi. A potem sterować jego polityką. Taka jest wykładnia firmy – dodaje. Te słowa jak w soczewce skupiają pragmatyzm Wall Street w odniesieniu do wyborów. Z jednej strony panuje atmosfera lęku przed ich nieprzewidywalnością. Z drugiej przekonanie, że w zasadzie z każdym z kandydatów można wypracować porozumienie i zapewnić sobie co najmniej życzliwą neutralność.

Ale to może być złudna nadzieja. Donald Trump nieraz dowiódł, że do niego należy ostatnie słowo, i jest na tyle porywczy i nieprzewidywalny, że może odprawić z kwitkiem swojego doradcę, którego przez lata darzył zaufaniem. Kolejny z naszych rozmówców zwraca uwagę na poważniejszą sprawę niż zaplecze kadrowe kandydatów.

– Donald nigdy nie pracował w strukturze, w której musiałby uważać na słowa. A ta kampania jeszcze wzmocniła jego poczucie wszechwładzy, że może powiedzieć dosłownie wszystko, a i tak dobrze na tym wyjdzie. Wiemy przecież, jak rynki reagują na jedno niefortunne słowo albo prognozę. Jeśli agencja ratingowa zasugeruje tylko, że może podłubać przy ocenie rentowności spółki czy obligacji, zaczyna się wielka wyprzedaż. Trump nieraz mówił, że szykuje się na wojnę handlową z Chinami. Nigdy jeszcze żaden kandydat w ostatnim stuleciu nie używał słowa „wojna” w kontekście ceł i regulacji – dodaje kolejny nasz rozmówca. – Trudno przewidzieć, jak by się to odbiło na rynkach, gdyby gospodarz Białego Domu w ten sposób zaczął mówić. Zapowiedź budowy muru nad Rio Grande, która przecież pociągnęłaby za sobą niewyobrażalne wydatki, też na pewno wywołałaby reakcję inwestorów – przekonuje.


Pozostało jeszcze 57% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama