Podwyżka akcyzy na auta powyżej 2 litrów pojemności silnika z 13,6 do 18,6 proc., czyli element rządowego programu antykryzysowego, wzburzyła środowisko motoryzacyjne.

- Mniej istotny jest wpływ takiej decyzji na dany segment rynku. Chodzi o wizerunkowy wydźwięk zwiększenia fiskalnych obciążeń wprowadzanych w czasach, gdy większość krajów zastanawia się, jak pomóc firmom motoryzacyjnym, które są istotnym pracodawcą - mówi Jakub Faryś z Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Przypomina, że większość krajów UE wprowadza rozwiązania uzależniające wysokość obciążeń fiskalnych od wysokości emisji CO2, podczas gdy w Polsce wciąż decydująca jest pojemność silnika.

- Taka decyzja z pewnością zaskoczyła Toyotę, która w Polsce produkuje nowoczesne silniki Diesla, ale o pojemności 2,2 litra - mówi Wojciech Drzewiecki z Samaru.

Z punktu widzenia ekologii to dobrze, że wyższe podatki będą dotykać również używane samochody, z których - według szacunków Samaru - około 20 proc. ma pojemność powyżej 2 litrów.

- Taka zmiana może zwiększyć zainteresowanie nowymi autami wyższej klasy typu Toyota Avensis czy Ford Modeo, które można kupić z silnikiem poniżej 2 litrów, na które akcyza nie zmienia się, zamiast używanego Mercedesa czy Audi o większej pojemności - uważa Artur Misiak z firmy Auto-SIM.

Ale trzeba się liczyć ze spadkami sprzedaży nowych aut z większymi silnikami. Według danych po trzech kwartałach stanowiły one 6,7 proc. ogółu sprzedaży, co daje 15,7 tys. sztuk.

- W najbliższych miesiącach będziemy mieli wzrost sprzedaży, ale po wprowadzeniu wyższej akcyzy przyjdzie załamanie - mówi Wojciech Drzewiecki.

Na szczęście w tym segmencie spadek sprzedaży jest zwykle krótkotrwały.

Potencjalni nabywcy tego typu aut dość szybko akceptują wyższe o kilka tysięcy złotych ceny - mówi Artur Misiak.

Część oszczędnych klientów ze względu na coraz większą różnicę w cenach może zacząć wybierać te same modele aut, ale z mniejszym silnikiem. Na przykład nowe BMW 520i kosztuje 141 tys. zł brutto, a 523i 168,5 tys. zł (różnica 19 proc.), podczas gdy ceny netto (bez podatku i akcyzy) różnią się tylko o 8 proc. Jeśli uwzględnić wyższą akcyzę, auto z większym silnikiem będzie o około 25 proc. droższe. Choć trzeba pamiętać, że w tym segmencie klienci raczej określają, jakie auto chcą mieć, a dopiero potem zwracają uwagę na cenę. Różnica w akcyzie może mieć większy wpływ na decyzję o zakupie auta używanego, o mniejszej pojemności, ale tego samego modelu.

500 mln zł trafia do budżetu z tytułu akcyzy od aut powyżej 2 litrów