owy wykaz leków refundowanych ma wejść w życie 1 grudnia. Pojawi się na nim 57 nowych istotnych leków, które do tej pory dostępne były tylko za pełną odpłatnością, m.in.: przeciwnowotworowych, na padaczkę, jaskrę, chorobę niedokrwienną serca i schizofrenię. W sumie na liście znajdzie się ponad 3,2 tys. leków.

Od trwających negocjacji producentów leków z Ministerstwem Zdrowia zależy, czy za leki z nowej listy refundacyjnej pacjenci będą płacić z własnej kieszeni jeszcze więcej niż teraz.

Pozorny zysk

Państwo zaoszczędzi w tym roku na refundacji 300 mln zł. Zdaniem Piotra Kuli, eksperta z rynku leków z firmy PharmaExpert, wydatki NFZ na ten cel nie przekroczą 6,5 mld zł; będą niższe niż planowano, ale to wcale nie jest dobra wiadomość.

- Państwo wyda mniej, ale wzrósł udział pacjenta w opłacie za leki. 70 proc. ceny kupujący płaci z własnej kieszeni. Ministerstwo obniżyło co prawda ceny, ale znacznie bardziej obniżyło limity refundacji, czyli poziom dopłat - wyjaśnia Piotr Kula.

Zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) już przekroczenie 40 proc. udziału pacjentów w kosztach farmakoterapii powoduje ograniczenie w dostępie do leków. Udział pacjentów w zakupach leków może wzrosnąć jeszcze bardziej. Dla 1300 pozycji na nowej liście znów obniżono limity, czyli do tych leków NFZ dopłaci jeszcze mniej, a klienci aptek prawdopodobnie jeszcze więcej. Będzie to można wyliczyć, kiedy ceny zostaną wynegocjowane.

Kiepski rok

Producenci liczą, że zamiany pomogą im w przyszłym roku nadrobić tegoroczny spadek dynamiki sprzedaży. Producentom zależy na zwiększaniu sprzedaży, w czym pomagają niższe ceny, ale z drugiej strony wiele firm już nie chce ograniczać cen, argumentując, że i tak są najniższe w Europie.

Według szacunków PharmaExpert w tym roku sprzedaż w aptekach wzrośnie zaledwie o 3,9 proc., podczas gdy w poprzednim roku było to aż 7,7 proc.

- Są tego dwie przyczyny. Dwukrotna obniżka cen leków w ciągu jednego roku oraz strajki lekarzy, czyli mniej wypisanych recept - wyjaśnia Piotr Kula, prezes PharmaExpert.

Nie mogąc liczyć na lekarzy, ludzie zaczęli się leczyć sami. Wzrosły zakupy leków dostępnych bez recepty, a udział refundowanych preparatów na receptę spadł w sprzedaży aptek do 46 proc. A od wielu lat przekraczał połowę obrotów.

KATARZYNA KOZIŃSKA-MOKRZYCKA

katarzyna.kozinska@infor.pl