W aktualnym jeszcze w tym roku podatkowym stanie prawnym to, czy zapłacimy i jak uregulujemy zobowiązanie, nie ma wpływu na sumę rozliczanych przez nas podatkowych kosztów uzyskania przychodu. Owszem, w pewnych przypadkach (jak np. odsetki) zapłata jest warunkiem uwzględnienia wydatku w kosztach podatkowych. Po likwidacji skompromitowanych przez swoją wadliwość tzw. przepisów antyzatorowych są to jednak sytuacje szczególne, wprost wskazane w jednej czy drugiej ustawie o podatku dochodowym. Całkowicie bez znaczenia jest przy tym, w jakiej formie dokonujemy płatności, czy jest to zapłata gotówkowa czy z wykorzystaniem rachunku bankowego, czy może innego rachunku płatniczego.

Oczywiście, w ustawie z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz.U. z 2015 r. poz. 584) jest zapisany wymóg dokonywania płatności związanej z wykonywaną działalnością gospodarczą za pośrednictwem rachunku bankowego przedsiębiorcy w każdym przypadku, gdy:

1) stroną transakcji, z której wynika płatność, jest inny przedsiębiorca oraz

2) jednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza równowartość 15 000 euro przeliczonych na złote według średniego kursu walut obcych ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski ostatniego dnia miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym dokonano transakcji.

Jednak naruszenie takiego obowiązku nie skutkuje brakiem możliwości rozpoznania poniesionych kosztów w rachunku podatkowym.

Swoją drogą warto zauważyć, że ograniczenie płatności powyżej 15 000 euro li tylko do rachunku bankowego jest niezrozumiałe, gdyż chcąc stosować takie regulacje, przedsiębiorca w zasadzie nie powinien regulować zobowiązań w kwocie przewyższającej ustalony próg za pomocą instrumentów płatniczych, np. karty kredytowej.

Na szczęście obecnie nie jest to problemem natury fiskalnej. Jednak od 2017 r. sytuacja się zmieni.

Zanim jednak wskażemy sobie na ową niebezpieczną modyfikację, musimy przypomnieć, że prawodawca poszerzył (czy raczej doprecyzował) wymóg co do formy płatności, zastępując wymóg zapłaty za pośrednictwem rachunku bankowego obowiązkiem posługiwania się rachunkiem płatniczym. Dzięki temu nie będzie wątpliwości co do tego, że zapłata kartą, nawet przy przekroczeniu progu ustawowego, będzie zgodna z przepisami.

Na tym koniec dobrych informacji. Teraz pozostały już tylko te złe.

Otóż prawodawca obniża limit płatności, które w relacjach między przedsiębiorcami i w związku z wykonywanymi działalnościami muszą być wykonywane z wykorzystaniem rachunku płatniczego. Obecnie jest to 15 000 euro i pozostanie taka kwota, ale... wyrażona w złotych.

Przy czym to nie koniec. Tutaj dochodzimy do istoty: jeżeli przedsiębiorca uchybi takiemu obowiązkowi, to tylko z tego powodu nie będzie mógł uwzględnić takiego kosztu w rachunku podatkowym (będą to koszty niestanowiące kosztów uzyskania przychodów - nKUP!).

Jeżeli wydatek był już kosztem, a płatność z naruszeniem obowiązku wykorzystania rachunku wystąpi później, to podatnik zmniejszy koszty w miesiącu zapłaty, a gdy brak kosztów do zmniejszenia, zwiększy przychód. Takie działanie będzie definitywne, nieodwracalne!

Dokładnie taka sama zasada będzie obowiązywała przy nabyciu środków trwałych i wartości niematerialnych i prawnych.

Niestety z przepisu wynika, że nie zawsze zapłata gotówkowa musi być powyżej 15 000 zł, aby były nKUP. W przepisach jest bowiem mowa o wartości transakcji, a nie o kwocie zapłaty. Czyli: wartość transakcji to 150 000 zł, płatność gotówką 5000 zł, a resztą przelewem... W tej sytuacji zapłata 5000 zł nie stanowi kosztów uzyskania, bo dokonana została bez pośrednictwa rachunku płatniczego... Absurd? Oczywiście, bo wpłata 5000 zł to może być zaliczka niezbędna do zawarcia umowy. Przy takiej wykładni będzie jeden sposób na uratowanie kosztów – zwrot zaliczki przez świadczącego i ponowna zapłata również tej części ceny za pośrednictwem rachunku. Ale przecież nikt nie mówił, że będzie łatwiej... ©?

Radosław Kowalski

doradca podatkowy