statystyki

Producenci owoców i warzyw nadal walczą z embargiem

autor: Patrycja Otto18.08.2016, 07:29; Aktualizacja: 18.08.2016, 07:53
stoisko na straganie

Producentów dobija ponadto spadek cen, zarówno w kraju, jak i za granicąźródło: ShutterStock

Branża wciąż odczuwa konsekwencje sankcji, jakie dwa lata temu wprowadziła Rosja. Wyraźnie widać to po jej kondycji finansowej. Sugerując się oficjalnymi statystykami publikowanymi przez GUS, można dojść do wniosku, że wprowadzone w sierpniu 2014 r. przez Kreml embargo na polską żywność w żaden sposób nie zachwiało rynkiem rolno-spożywczym.

Reklama


Przeciwnie – zagraniczna sprzedaż ma się świetnie i nieprzerwanie rośnie. W tym roku wartość eksportu tego sektora ma sięgnąć rekordowych 24,6 mld euro.

Niestety, medal ten ma także drugą, ciemniejszą stronę. Kosztem ekspansji zagranicznej sektora rolno-spożywczego jest jego pogarszająca się kondycja finansowa. Jak wynika z analizy przeprowadzonej dla DGP przez Bisnode Polska, obecnie 70,4 proc. firm działających w tej branży jest w złej lub bardzo złej sytuacji. Rok temu było ich 61 proc., a w 2013 r. – tylko 28,1 proc. – W ostatnich trzech latach 102 przedsiębiorstwa z tego sektora upadły lub zostały zlikwidowane. Warto podkreślić, że największy spadek kondycji miał miejsce z pozycji dobrej na słabą – komentuje Tomasz Starzyk, analityk Bisnode.

Dla wielu producentów Rosja była największym zagranicznym odbiorcą. Na ten rynek szło nawet 50 proc. eksportu jabłek, truskawek, gruszek, kapusty czy pomidorów. Znalezienie alternatywnych rynków zbytu nie poszło zaś tak łatwo, jak oczekiwano. – Jest to widoczne zwłaszcza w jabłkach, których eksport spada najbardziej, a których udział w sprzedawanych za granicą owocach sięga ponad 50 proc. Jednym z powodów jest to, że w Polsce produkuje się odmiany, które nie są popularne w Unii Europejskiej. W 2015 r. za granicę wysłano 888 tys. ton jabłek. W 2014 r. nieco ponad 1 mln ton, a w 2013 r. – ponad 1,2 mln ton – wylicza Mariusz Dziwulski, analityk Banku BGŻ BNP Paribas.

Na podobną barierę wskazuje Monika Korbus z rodzinnej firmy sadowniczej Activ. – Odbiorcy z Europy Zachodniej nie znali po prostu wielu odmian, z których słynie Polska. A tym samym obawiali się o ich jakość. Przekonanie ich do naszych owoców wymaga więcej czasu – informuje Korbus.


Pozostało jeszcze 59% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama