Chlebowski pytany na środowej konferencji prasowej w Sejmie o ten postulat PiS odpowiedział, że "jest osobiście zwolennikiem redukowania wydatków publicznych, niż zwiększania deficytu budżetowego".

Drugie czytanie w Sejmie projektu ustawy budżetowej na 2009 r. zaplanowano na 3 grudnia; według wcześniejszych planów Sejm miał zająć się projektem podczas rozpoczętego w środę posiedzenia. Wniosek o przesunięcie drugiego czytania szef klubu PO tłumaczył we wtorek tym, że ministerstwo finansów rozważa możliwość zgłoszenia poprawki do projektu.

"Projekt budżetu na 2009 rok był przyjmowany na założeniach makroekonomicznych, które powstawały na przełomie sierpnia i września 2008 roku, gdy nie było żadnej instytucji, która prognozowałaby wzrost gospodarczy w przyszłym roku na poziomie niższym niż 4,8 proc. PKB" - tłumaczył w środę Chlebowski.

Podkreślił, że kryzys na świecie się niesamowicie rozwija. "Kryzys w jakimś sensie zagraża też Polsce" - przyznał. Zdaniem Chlebowskiego, "jedynym elementem założeń makroekonomicznych, który warto skorygować, jest wzrost PKB".

"To musi być solidarne cięcie wydatków przez wszystkich dysponentów części budżetowej, przez wszystkich ministrów"

"Jestem osobiście zwolennikiem redukowania wydatków publicznych, niż zwiększania deficytu budżetowego. Wobec zagrożeń, jakie grożą Polsce, niski deficyt, niższy dług publiczny jest cenną wartością" - mówił Chlebowski.

Pytany o propozycję PiS zwiększenia dopuszczalnego deficytu budżetowego, Chlebowski powiedział: "Nie dziwię się takiemu stanowisku PiS, ponieważ oni przez dwa lata wydawali naprawdę gigantyczne pieniądze, nie dbali o deficyt, tylko o to, żeby rosły dynamicznie wydatki. Na to zgody nie ma".

Pytany, czego mogą dotyczyć ewentualne cięcia, Chlebowski powiedział: "To musi być solidarne cięcie wydatków przez wszystkich dysponentów części budżetowej, przez wszystkich ministrów".

Z kolei wiceprezes PiS Aleksandra Natalli-Świat podkreślała na środowej konferencji prasowej, że według jej partii "urealnienie tego projektu budżetu jest niezbędne".

"Kiedy 1 października proponowaliśmy ponadpartyjne porozumienie dla gospodarki, jednym z pierwszych jego punktów było urealnienie założeń do budżetu" - podkreśliła.

Według niej, "jeżeli rząd zdecyduje się złożyć autopoprawkę (do projektu budżetu-PAP), to lepiej późno niż wcale". Jak dodała, "szkoda, że dopiero teraz".

Jedną z możliwości jest "nie tyle zwiększanie deficytu, co zwiększanie dopuszczalnego limitu deficytu"

Dopytywana, które wskaźniki budżetowe powinny zostać zmienione posłanka odparła: "Wzrost PKB jest takim podstawowym wskaźnikiem, o którym wszyscy mówimy". Dodała jednak, że w projekcie budżetu jest szereg elementów, które należy "dostosować".

"Naszym zdaniem należy zmienić filozofię, to znaczy, gdy mamy do czynienia ze spowolnieniem gospodarczym, bezwzględnym priorytetem nie powinno być ograniczanie deficytu budżetowego" - powiedziała Natalli-Świat.

"Rząd powinien przemyśleć, jak skonstruowane parametry budżetu najlepiej będą służyć gospodarce, proste cięcia mogą być w efekcie dla gospodarki bardzo niekorzystne" - oceniła posłanka.

Według Natalli-Świat, jedną z możliwości jest "nie tyle zwiększanie deficytu, co zwiększanie dopuszczalnego limitu deficytu". W jej ocenie, "zwiększenie tego limitu powoduje większą elastyczność budżetu".