Ostatnie tygodnie były trudnym okresem dla inwestorów. Zmienność w nastrojach, przechodząca od stanu strachu, histerii i paniki do euforii, na dłuższą metę nie sprzyja racjonalnemu inwestowaniu. Im większa jest zmienność, tym bardziej rynek niestabilny i niepewny. A to oznacza, że inwestorzy ponoszą większe ryzyko. Duża zmienność zmusza inwestorów do wzmożonej ostrożności. Powoduje też nieodpartą chęć grania na znacznych ruchach rynku.

Przy dużej liczby informacji ich prawidłowe przetworzenie przez inwestorów może okazać się niemożliwe. Najczęściej skutkuje to błędną interpretacją faktów, co prowadzi do nieprawidłowej reakcji na wydarzenia.

W ostatnim okresie trudno jest nawet wskazać jednoznacznie, z którego kierunku nadchodzą informacje mogące mieć decydujący wpływ na zachowanie naszego rynku. Rano krajowi inwestorzy pozostają pod wrażeniem zamknięć na rynku amerykańskim i giełdach azjatyckich. Tuż przed rozpoczęciem sesji na GPW inwestorzy bombardowani są informacjami z otwarcia giełd europejskich i kontraktów futures na indeksy giełd amerykańskich. Informacje z rynku towarowego i walutowego oraz dane makroekonomiczne powodują, że trudno odpowiedzieć na pytanie, który z napływających sygnałów jest najistotniejszy dla zachowania GPW.

Zachwianie racjonalności podejmowania decyzji prowadzi do popełniania kosztownych błędów. Powoduje zagubienie inwestorów w morzu informacji oraz wzrost niepewności. Reakcją obronną jest kopiowanie zachowań rynków globalnych.

Duży stopień korelacji krótkoterminowego zachowania rodzimych indeksów, głównie WIG20 oraz kontraktów futures na WIG20, z zagranicznymi parkietami prowadzi do oderwania relacji wycen spółek z GPW od ich wycen fundamentalnych oraz stanu polskiej gospodarki.

Kopiowanie każdego ruchu zachodnich indeksów jest destrukcyjne dla długoterminowych decyzji inwestycyjnych. Rozregulowanie rynków powoduje, że dziś trudno mówić o inwestowaniu. Właściwsze wydaje się mówienie o krótkoterminowych decyzjach inwestycyjnych lub typowej spekulacji typu kup, sprzedaj i uciekaj.