To jedna z inicjatyw w ramach uzgodnionej przez kraje członkowskie odpowiedzi Unii Europejskiej na kryzys, która ma polegać na zwiększeniu regulacji i nadzoru nad instytucjami finansowymi - by opanować kryzys i zapobiec jego powtórce w przyszłości. KE liczy, że analogiczne rozwiązania zostaną wprowadzone także w innych częściach świata - przede wszystkim w USA, skąd pochodzą trzy główne agencje ratingowe; unijna legislacja obejmie tylko ich działalność w UE.

"Choć proponujemy rozwiązania na poziomie europejskim, chcemy, by zostały one zglobalizowane. Chciałbym, aby w tej dziedzinie Europa odgrywała przewodnią rolę. Nasz wniosek zawiera o wiele bardziej wymagające przepisy niż te, które obowiązują w innych systemach prawnych" - powiedział komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług Charlie McCreevy.

KE uważa, że agencje ratingowe ponoszą część odpowiedzialności za obecny kryzys, gdyż początkowo nie doszacowały ryzyka niektórych produktów finansowych, a następnie z opóźnieniem zareagowały w analizach na pogorszenie sytuacji na rynku. Tymczasem inwestorzy - kierując się pozytywnymi ocenami - nadal traktowali ryzykowne papiery jako pewne inwestycje.

KE proponuje przede wszystkim procedurę rejestracji agencji ratingowych, która umożliwi europejskim organom nadzoru kontrolę ich działań i zagwarantuje przejrzystość działalności.

KE proponuje: zakaz świadczenia usług doradczych przez agencje ratingowe, zakaz wystawiania ocen w przypadku braku dostatecznych danych, ujawnienie założeń i modeli, które były podstawą przyznania oceny, i publikację rocznych sprawozdań. Agencje będą zobowiązane do stworzenia wewnętrznych komórek nadzoru jakości ocen, a w ich zarządach powinno być co najmniej trzech niezależnych dyrektorów, których wynagrodzenie nie może zależeć od wyników agencji.

W przypadku łamania przepisów agencje będą pociągane do odpowiedzialności, a w skrajnych przypadkach grozi im odebranie koncesji. Surowy reżim ma zapewnić wiarygodność analiz agencji.

Wiele z tych przepisów powiela rozwiązania dobrowolnego kodeksu postępowania, do którego przystąpiły agencje ratingowe. KE uważa jednak, że model samoregulacji nie sprawdził się w tym przypadku. "Kodeks był jak bezzębny tygrys" - przyznał McCreevy, który sam długo sprzeciwiał się szerszej regulacji instytucji finansowych w prawie unijnym.

Agencje ratingowe, takie jak Standard and Poor's, Fitch albo Moody's, oceniają zdolność kredytową danej instytucji lub dokonują oceny kredytowej instrumentu finansowego: oceniają prawdopodobieństwo niewykonania przez emitenta zobowiązań finansowych w ogóle (ocena emitenta) lub w stosunku do danego papieru dłużnego czy papieru wartościowego (ocena instrumentu). Od tego zależą ich notowania, którymi kierują się inwestorzy.

Te tzw. ratingi opierają się na bilansie ocenianej instytucji ze szczególnym uwzględnieniem jej zadłużenia. Bierze się także pod uwagę dotychczasowe wyniki finansowe. Ratingi są niezbędne na współczesnym rynku, pozwalają bowiem skutecznie podzielić emitentów na odpowiednie klasy w zależności od stopnia obarczającego ich ryzyka.

Oceny te są zwykle zamawiane i opłacane przez samych emitentów i są częściowo oparte na danych niedostępnych publicznie, ujawnianych z własnej woli przez oceniany podmiot. M.in. takie nieprzejrzyste metody rodzą podejrzenia KE co do wiarygodności niektórych ratingów i obawy o zawyżanie ocen.

Agencje bronią się przed zarzutami, twierdząc, że banki i inni klienci często nie biorą pod uwagę negatywnych aspektów ratingów. KE wielokrotnie apelowała do instytucji finansowych, by nie polegały tylko na ratingach, ale także samodzielnie wykazały się odpowiednią czujnością w ocenie ryzyka, jakim obarczone są instrumenty finansowe.

KE liczy, że jej propozycje zostaną ostatecznie przyjęte przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w czerwcu przyszłego roku.