Automatyczne stacje benzynowe, choć na razie stanowią niespełna 2 proc. wszystkich stacji w Polsce, wkrótce mogą stać się najsilniejszą bronią koncernów w walce o klienta. Analitycy podkreślają, że będą one zyskiwać na znaczeniu, bo oferują tańsze paliwo.

- Stacje automatyczne wspólnie z segmentem stacji franczyzowych będą rozwijać się najprężniej - przekonuje Tadeusz Krawczyk z Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych.

Według brytyjskiej firmy Datamonitor, Polska jest jednym z trzech krajów, gdzie nastąpił najszybszy rozwój sieci bezobsługowych. W latach 2004-2007 segment ten powiększył się w naszym kraju o 82 proc. Z szybszym rozwojem mieliśmy do czynienia tylko w Wielkiej Brytanii i Estonii.

- Stacje automatyczne są w stanie zaoferować tańsze paliwa z uwagi na relatywnie niskie koszty prowadzenia takich obiektów - wyjaśnia Kamil Kliszcz z Domu Inwestycyjnego BRE Banku.

W Polsce działa 131 stacji automatycznych w sieci Neste, AS24, St1 i IDS.

Szacuje się, że do końca roku ich liczba powiększy się do 150.

- To segment niszowy, w którym jest jeszcze miejsce na inwestycje i nowych graczy - mówi Jacek Wróblewski, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Wyjaśnia, że zaczynają się wyczerpywać lokalizacje dla stacji segmentu Premium, sprzedających paliwa droższe. To zachęca do inwestycji w automaty, choćby dlatego, że wymagają znacznie mniejszych działek - 800-1000 mkw. i kilkunastokrotnie mniejszych wydatków.

To jeden z argumentów, który przekonał Grupę Lotos do zainwestowania w automaty. Pierwsze stacje Lotos uruchomi w przyszłym roku. Marek Szozda, dyrektor rozwoju sieci detalicznej - Europa w Orlenie, nie wyklucza, że inwestycje w segmencie automatów znajdą się w nowej strategii koncernu.