Długie Rozmowy na rozwój i zdobycie w ciągu dwóch lat 200 tys. klientów usług pakietowych potrzebuje od 30 do 40 mln zł. Może je pozyskać na giełdzie. – Jeśli do emisji nie dojdzie, w tym roku pozostaje inwestor branżowy – mówi GP Andrzej Bińkowski, prezes Długich Rozmów (DRSA) i dodaje, że chętni są. – To firmy, które chcą wejść do Polski bez budowania działalności od początku – dodaje. Przez 18 miesięcy 2006 roku 25 proc. akcji spółki miał szwedzki fundusz Kronellvik A.B, który należał do holenderskiej firmy telekomunikacyjnej. Ta zaś jest największym hurtownikiem na rynku połączeń do Polski. Współpraca nie była dobra i akcjonariusz został wykupiony. Obecnie udziałowcem firmy jest fundusz Nordkapp Equity Partners LLC. – Aby dalej rosnąć, naszym głównym źródłem przychodów musi stać się klient detaliczny, a nie tak jak było do tej pory, inni operatorzy – mówi Andrzej Bińkowski. Spółka jest już na rynku detalicznym – świadczy usługi telefoniczne za pomocą prefiksu. Jednak możliwość pozyskiwania nowych klientów wyczerpuje się. Coraz więcej klientów TP SA ma plany taryfowe z wliczonymi minutami rozmów, a nie plan standardowy, a ponad milionowej rzeszy klientów abonamentu socjalnego konkurenci TP SA nie mogą świadczyć usług. W 2006 roku DRSA miała 78 mln zł przychodów i ponad 3 mln zł zysku netto. Klienci zrealizowali 150 mln połączeń na 500 mln minut. Spółka chce świadczyć usługi w 35 strefach numeracyjnych z użyciem 26 tys. km dzierżawionej od innych operatorów sieci. W grę wchodzi też szybki internet (planowany na lipiec 2007 r.), wideo na żądanie i gry on-line (sierpień), hurtowy zakup abonamentu od TP SA (wrzesień), a być może także uruchomienie własnego wirtualnego operatora komórkowego (MVNO). – Tylko oferując pakiet usług, mamy szansę na wzrost – uważa prezes Bińkowski i dodaje, że sprawa MVNO nie jest przesądzona. Pierwsze sygnały nie są zachęcające. Należący do mBanku operator mMobile przez dwa miesiące zdobył zaledwie 15 tys. klientów. DRSA stara się o uzyskanie tzw. płaskiej stawki w rozliczeniach z TP SA. Chodzi o to, by płacić stałą kwotę, a nie za każdą minutę rozmowy. – Tylko to pozwoli nam zbudować oferty konkurencyjne do TP SA – uważa prezes. Podobnego zdania jest Tele2, największy konkurent TP SA na rynku usług dla klientów detalicznych. Przeciwko płaskiej stawce jest nie tylko TP SA, ale także alternatywni operatorzy, dysponujący własną siecią dostępową, tacy jak Netia i Mediatel.