EurotaxGlass's kolejny miesiąc z rzędu koryguje w dół ceny aut używanych. Tylko w stosunku do cenników ogłoszonych na początku października, ceny spadły o około 4-5 proc. Jeśli porównamy dane z ubiegłego roku, spadki wynoszą 10-20 proc.

- Właściwie ceny wszystkich aut spadły, w mniejszym lub większym stopniu - mówi Eliza Kamińska, z EurotaxGlass's.

Jednak spadki dotykają najbardziej aut z segmentów wzwyż od kompaktowych (np. Ford Focus czy Opel Astra).

Na przykład rok temu trzyletni Mercedes E 320 był wyceniany na 104,5 tys. zł, w tegorocznych listopadowych cennikach już niecałe 90 tys. zł.

- Spadek cen aut używanych obserwujemy już od początku II kwartału tego roku i nic się pod tym względem nie zmienia - mówi Andrzej Sobczak, dyrektor operacyjny ALD Automotive firmy zarządzającej flotami.

Dla tego typu firm to problem, bo muszą szybko pozbyć się oddanych po okresie wynajmu aut po cenach o 10-30 proc. niższych niż rok temu.

- Sprzedawcy decydują się obniżać ceny, żeby się pozbyć samochodów, bo auto stojące na placu generuje dodatkowe koszty - mówi Eliza Kamińska, z EurotaxGlass's.

Skutki dekoniunktury

Niskie ceny aut używanych to efekt kombinacji trzech czynników. Silnego - nie licząc ostatniego miesiąca - złotego oraz spadków cen aut używanych w krajach Europy Zachodniej, które już od początku roku zmagają się z gorszą sytuacją gospodarczą, a co za tym idzie, niższych cenach w polskich salonach.

- Na naszym rynku pojawiło się znacznie więcej aut z Hiszpanii - mówi Andrzej Sobczak.

Słabsza kondycja gospodarki przełożyła się również na mniejszy popyt na nowe auta w Europie Zachodniej. W krajach starej UE, w pierwszych dziewięciu miesiącach sprzedaż była o 5 proc. niższa niż przed rokiem. Większy o 3 proc. popyt był w nowych krajach UE. Stąd nacisk na zwiększenie sprzedaży na wszystkich rynkach, gdzie istnieje tylko potencjał wzrostu. A to wiąże się z obniżkami, które widzimy również na krajowym rynku. Wojna na promocje i wyjątkowo wczesne rozpoczęcie wyprzedaży aut z rocznika 2008 przynosi efekty. Według wstępnych szacunków sprzedaż nowych aut w październiku wzrosła o 12-13 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Po wakacyjnym regresie, kiedy w lipcu i sierpniu sprzedaż była odpowiednio o 2,9 proc. i 2,1 proc. mniejsza, to znakomity wynik.

- Istotne, czy będzie to jednorazowy skok wynikający z przekonania, że samochody w salonach tańsze już nie będą, czy po prostu wzrost zainteresowania nowymi autami - mówi Wojciech Drzewiecki.

Warto było kupić w październiku

Bardziej prawdopodobne jest to pierwsze i okazuje się, że klienci, którzy kupili sobie auta w październiku - przynajmniej na razie - mieli rację.

Toyota, która sprzedała w tym czasie o 37 proc. aut więcej niż rok temu, z początkiem listopada ogłosiła wzrost cen, które w I połowie 2008 r. obniżyła, ze względu na mocnego złotego.

Eksperci prognozują, że w całym roku sprzedaż nowych samochodów będzie tylko o 6 proc. wyższa niż w 2007 roku - dynamika sprzedaży zwalnia.

Auta w średnim wieku

Obniżki cen nowych aut w salonach wpływają przede wszystkim na ceny stosunkowo nowych, dwu-, trzyletnich aut.

- Na rynku pojawia się coraz więcej nowych lub prawie nowych aut, sprowadzonych z zagranicy poza oficjalną siecią dealerską - mówi Andrzej Sobczak.

Te auta są jeszcze tańsze niż w naszych salonach, co dodatkowo zbija cenę aut używanych. Najnowsze statystyki Ministerstwa Finansów pokazują, że już 13 proc. sprowadzanych aut było nie starszych niż cztery lata. Na początku roku było to nieco ponad 9 proc. Październik jest przełomowym miesiącem, bo po raz pierwszy import aut z segmentu cztery-dziesięć lat, był wyższy niż samochodów ponaddziesięcioletnich (odpowiednio 43,4 proc. do 42,7 proc.).

W październiku sprowadziliśmy ponad 95 tys. aut, co jest wynikiem podobnym do ubiegłorocznego. Po dynamicznych wzrostach liczby importowanych aut w poprzednich miesiącach widać więc zahamowanie. To efekt niepewności importerów, z których jedni, zakładający dalszy wzrost kursu euro, chcieli sprowadzić jeszcze trochę aut, a drudzy wstrzymywali się już z zakupami, nie wierząc, że uda im się sprzedać auta kupowane za coraz droższe euro.

- Chwilowe umocnienie euro wobec złotego nie wpłynęło na ceny aut używanych - mówi Tomasz Stelter, odpowiedzialny za sprzedaż aut używanych w LeasePlan.

Wyjaśnia, że komisy i importerzy mają wciąż wiele samochodów sprowadzonych jeszcze przy rekordowo niskim kursie euro. Nie muszą więc podwyższać cen, tym bardziej że ze zbyciem używanych aut jest teraz duży problem. Presja na ich obniżanie wynika z tego, że zbliża się koniec roku i auto sprowadzone teraz jako czteroletnie, za dwa miesiące będzie już pięciolatkiem, a to w Polsce wciąż wpływa na cenę. Podwyżki w przyszłości też są mało prawdopodobne, bo obecnie mamy euro po 3,56 zł, czyli na poziomie z pierwszych trzech miesięcy tego roku.