Brak kierowców na polskim rynku pracy to obecnie największy problem, z jakim borykają się polscy przewoźnicy. Deficyt tego zawodu spowodowany jest przede wszystkim emigracją kierowców. Po otwarciu dla polskich transportowców europejskiego rynku, przewoźnicy, w tym również wykonujący dotychczas wyłącznie zlecenia krajowe, poczuli możliwość rozwoju i ogólną poprawę kondycji finansowej. Spowodowane było to dużą konkurencyjnością cen w stosunku do innych europejskich dostawców tych usług. Było to możliwe w znacznym stopniu ze względu na stosowany dotychczas system wynagradzania kierowców – korzystny dla pracodawców. Dzisiaj sytuacja się całkowicie odwróciła.
Kuszące oferty
Skuszeni zagranicznymi ofertami pracy polscy kierowcy zrywają umowy z krajowymi pracodawcami z dnia na dzień. Dezorganizuje to cały proces transportowy oraz obsługi logistycznej. – Zawodowi kierowcy o najwyższych kwalifikacjach i doświadczeniu zostali zachęceni przez zachodnich pracodawców zarobkami nieosiągalnymi w Polsce. Duża ich liczba wyjechała do pracy w Niemczech, Holandii czy Wielkiej Brytanii. Na naszym rynku przewozów krajowych i międzynarodowych powstała bardzo trudna sytuacja. Część taboru pozostaje niewykorzystana. Przewoźnicy ponoszą z tego powodu duże straty – mówi Wojciech Kraśniewski, dyrektor operacyjny Rohlig Poland. Przewoźnicy muszą ponosić dodatkowe koszty, aby zapewnić ciągłość świadczonych usług. – Coraz częściej słychać dramatyczne głosy przewoźników, którzy nie mogą realizować zleceń z powodu braku kierowców. Inni przewoźnicy skarżą sie na brak zastępstwa w przypadku urlopów wypoczynkowych lub niemożność realizacji kontraktów w mocno napiętych terminach – wyjaśnia Andrzej Wierzbicki, dyrektor ds. zarządzania flotą pojazdów w firmie Schenker. Przedsiębiorcy próbują przeciwdziałać temu zjawisku. Na przykład Schenker otworzył pod koniec ubiegłego roku Akademię Kierowcy, której głównym celem jest rekrutacja, szkolenie i zatrudnienie nowych osób. Jednakże na tworzenie takich programów mogą pozwolić sobie największe firmy. Najczęściej, aby zatrzymać ten proces, polscy transportowcy zmuszani są do podwyższania wynagrodzeń dla swoich kierowców i oferowania im lepszych warunków pracy aniżeli za granicą. Powoduje to jednak negatywne skutki finansowe i przekłada się na wzrost cen za usługi transportowe. – Według naszej opinii ceny za transporty na niektórych relacjach mogą wzrosnąć w ciągu roku nawet o kolejne 10 proc. Na wzrost cen wpływ ma nie tylko emigracja z Polski kierowców, ale także zmieniające się ceny paliw, wzrost kosztów pracy poprzez podwyższenie obciążeń podatkowych. Po drugiej stronie stoi klient, który oczekuje redukcji kosztów usług przy jednoczesnym stałym podnoszeniu ich jakości. Firmy spedycyjne i logistyczne nieposiadające własnego taboru będą więc w najbliższym czasie znajdowały się trochę między młotem a kowadłem – z jednej strony rosnące ceny podwykonawców, a z drugiej, rosnące wymagania klientów – mówi Konrad Banaszek, dyrektor oddziału DSV Road w Pruszkowie.
200 tysięcy szacunkowa liczba kierowcow zawodowych w Polsce 220 tys. szacunkowa liczba samochodow ciężarowych w Polsce 33 proc. kierowców wyjechało do pracy za granicę
Wzrost stawek
Naturalną reakcją na powstały deficyt środków transportu był skok stawek frachtowych spotęgowany wzmożoną sprzedażą produktów z grupy artykułów budowlanych, i co za tym idzie, wzrostem zapotrzebowania na środki transportu w branży budowlanej. – Zmiana sięgała od kilku do nawet ponad 20 proc. w przewozach krajowych. Przewozy międzynarodowe zareagowały trochę wolniej, ale tu również odnotowano kilkunastoprocentowy wzrost stawek frachtu. Wpływa to również na jakość usług logistycznych. Obserwowaliśmy sytuację, w której bardzo potężne organizacje o zasięgu światowym miały olbrzymie trudności z utrzymaniem właściwego poziomu usług – wyjaśnia Wojciech Kraśniewski.
Organizacja pracy
Analitycy rynku krajowego sygnalizują w prognozach na rok 2007 utrzymanie trendu wzrostu cen usług branży TSL. W najbliższym czasie można spodziewać się pogłębienia tego trendu. Firmy logistyczne opierające swoją działalność na podwykonawcach będą starały się uatrakcyjniać swoją ofertę dla przewoźników, aby przyciągnąć ich do współpracy i utrzymać na dłużej – stosując chociażby wyższe stawki frachtów, skrócone terminy płatności czy też gwarantowane miesięczne przebiegi kilometrowe. Należy pogodzić się również z faktem, że koszty działalności transportowej w Polsce i pozostałych krajach UE będą dochodziły do zbliżonego poziomu. Firmy będą musiały również zwracać większą uwagę na koszty związane z organizacją pracy. – Negatywny wpływ na organizację transportu w Polsce mają także takie czynniki, jak nieefektywna organizacja pracy osób zajmujących się załadunkiem i rozładunkiem czy duża liczba podmiotów działających na granicy prawa. Ogromną przeszkodą w należytym organizowaniu transportu jest również stan polskich dróg. Niska ich jakość wydłuża czas transportu, a w rezultacie utrudnia realizację zlecenia w terminie i wpływa na wzrost kosztów – mówi Leonard Kaczanowski, dyrektor ds. operacji i sieci dystrybucji Fiege Polska. Mimo tych kłopotów, wysoki wskaźnik dynamiki wzrostu branży utrzyma się w tym roku. Wraz ze wzrostem gospodarczym zwiększa się podaż ładunków, a wykorzystanie alternatywnego transportu kolejowego nie jest na razie ani popularne, ani konkurencyjne cenowo. Pewną przeszkodą mogą być jedynie zakazy wjazdu ciężarówek do centrów miast, ale praktycznie powodują one jedynie rozdrobnienie transportu na samochody o mniejszej ładowności, a nie jego zatrzymanie.