statystyki

Klątwa biznesu, czyli jak się potknąć i wygrać

autor: Dorota Kalinowska03.05.2016, 17:30
biznes, firma, urządzenia mobilne

„Jakoś się dogadamy”, „Obowiązuje nas przecież dżentelmeńska umowa” – to nic innego jak błąd ślepej plamki, czyli niezauważanie błędów we własnej ocenie rzeczywistości.źródło: ShutterStock

O tym, dlaczego wierzymy, że jeśli będziemy się uczyć na błędach, to sukces przyjdzie prędzej czy później.

Reklama


Jedzie Polak samochodem, kiedy nagle ktoś zajeżdża mu drogę. Pierwsza myśl: „Co za debil!”. I przyspiesza, żeby sprawdzić, kto siedzi za kółkiem. Podjeżdża i patrzy przez okno na drugiego kierowcę. „No, debil!” – myśli, po czym odjeżdża zadowolony. Ten mechanizm nazywa się samospełniającym się proroctwem. Polega na tym, że ten, kto w coś uwierzył, wybiera z rzeczywistości tylko te jej fragmenty, które pozwalają udowodnić własną tezę. I tak nasz kierowca popełnia największy grzech ignorancji: odrzuca to, o czym nie ma bladego pojęcia – zwracają uwagę eksperci od psychologii biznesu.

Brzmi znajomo? Owszem, bo któryś raz z rzędu albo sam popełniłeś ten lub inny błąd, albo czytałeś o biznesowych potknięciach innych. Na podobne bariery w prowadzeniu biznesu zwracają też uwagę międzynarodowe i krajowe organizacje przedsiębiorców, które cyklicznie publikują raporty o tym, jak się prowadzi firmy nad Wisłą. Informują przy tym, że biurokracja, szkodliwe przepisy, nieefektywne wydawanie pieniędzy unijnych to najważniejsze kłopoty polskiego biznesu („Czarna lista barier” opracowana przez Konfederację Lewiatan). Inne z kolei donoszą, że Polska awansowała na 25. miejsce wśród 189 państw (ranking „Doing Business” Banku Światowego, który ocenia łatwość prowadzenia działalności gospodarczej). To głównie dzięki temu, że skróceniu uległy czas uzyskania pozwolenia na budowę i czas wypełniania obowiązków podatkowych, co jest z kolei zasługą upowszechnienia e-administracji. Nadal jednak czas rozstrzygania sporów gospodarczych w sądach – 685 dni – jest znacznie dłuższy niż np. w Niemczech – 429 dni.

Niestety, na razie niewiele wskazuje na to, że wspomniane pozycje szybko znikną z listy barier biznesowych w Polsce. Podobnie jak szybko nie zmieni się i nasza mentalność. A to dlatego, że jesteśmy społeczeństwem grających na siebie zawodników, którzy w swoim egocentryzmie zapominają, że chodzi o sukces drużyny. To jednak nadal nie wyczerpuje listy najważniejszych błędów Polaków w prowadzeniu biznesu. Oto ich siedem grzechów głównych.

Pomniejszanie własnej wartości

„Jak dam taką cenę, to nie znajdę żadnego klienta”, „A może by zacząć od niższych kwot?” – to jeden z podstawowych błędów w biznesie. Jego skutkiem są: niewłaściwa wycena pracy, zła kalkulacja i zaniżanie kosztów przedsięwzięć finansowych. U podstaw takiego myślenia leży przekonanie, że pieniądze to tabu i nie powinno się o nich rozmawiać. Wstydzi się o nich mówić 50 proc. Polaków, 30 proc. czuje się wtedy obnażonych, a 20 proc. się boi – wynika z raportu TNS Polska. Efekt? Choć jedynie 1 proc. badanych jest zadowolonych z tego, ile zarabia, to 48 proc. nigdy nie poprosiło o podwyżkę. Pokutuje przy tym myślenie, że duże pieniądze można zarobić jedynie po znajomości lub kombinowaniem – tak uważa 75 proc. ankietowanych.

Temat finansów nie był moją najmocniejszą stroną. Kiedy zakładałam firmę, nie wiedziałam, jak policzyć godziny pracy, jak oszacować stawkę godzinową, jaką dać marżę na koszty stałe. Polegałam na intuicji. Precyzyjnych kalkulacji też nie robiłam, więc i za to przyszło mi słono zapłacić. Choć podwykonawcy dostawali pieniądze, podatki były opłacone, rzadko coś zostawało w kasie. A to rodziło frustrację i pytanie, dlaczego tak się dzieje. Równie trudną dla mnie rzeczą były kwestie przepływów finansowych. Zdarzało się, że jak przychodził czas rozliczeń z kontrahentami, to klient nie płacił, bo projekt się przedłużał. Więc go kredytowałam. Tak było w przypadku firmy międzynarodowej, do której automatycznie miałam większe zaufanie. Założyłam, że to inna kultura organizacji. Początkowo konsultacje robiłam bezpłatnie na zasadach partnera, bez dogadania warunków finansowych. Ale w pewnym momencie okazało się, że jakąś część projektu możemy zrealizować i wycenić. Tak też się stało. Podpisaliśmy umowę. Wystawiłam dwie faktury i do dziś czekam na zapłatę. Od ponad roku. Teraz, kiedy jestem po silnym wsparciu Fundacji Szwajcarskiej, wiem, że moje oferty były mocno niedoszacowane. O około 50 proc. Od początku prowadzenia firmy kilkakrotnie podnosiłam stawki, a że mam wciąż zapełniony kalendarz, to widzę, że cenę warto co jakiś czas weryfikować.

Joanna Staniszewska, właścicielka Youll.pl

Chory perfekcjonizm

„Potrzebuję chwili na dopracowanie projektu”, „Jeszcze nie jestem z niego w pełni zadowolony” – to nic innego jak strzelanie do muchy z dubeltówki. Osoby, które poświęcają zbyt dużo czasu na dopieszczenie rozwiązania, robią wszystko kilka razy dłużej, niż przewiduje norma. Poświęcają nieporównywalnie dużo czasu na rzeczy, które tej uwagi w ogóle nie wymagają. Zrobić coś tylko dobrze nigdy ich nie interesowało. Przecież wszystko, co niedoskonałe, jest nie do przyjęcia. Eksperci radzą w tym przypadku, by dla przedsięwzięć we wczesnej fazie rozwoju wystarczający do przetestowania rynku był tzw. minimum viable product, produkt o minimalnej koniecznej funkcjonalności. Sens wprowadzenia dodatkowych funkcji zweryfikują już klienci.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama