Z danych firmy konsultingowej Actia Forum wynika, że przeładunki w polskich portach w Gdańsku, Gdyni oraz Szczecinie i Świnoujściu już spadają - w I półroczu 2008 r. o prawie 8 proc. Przez pierwsze sześć miesięcy 2007 roku do polskich portów trafiło 27,5 mln ton towarów, a do końca czerwca 2008 r. już tylko 25,6 mln ton. W sumie w 2007 roku porty przeładowały 55,5 mln ton towarów, o ok. 300 tys. mniej niż w 2006 roku.

- Tendencja spadkowa może się utrzymać na dotychczasowym poziomie - uważa Bogdan Ołdakowski, ekspert transportu morskiego.

To oznacza dalszy spadek przeładunków o 8 proc. na koniec tego roku. Wpływ na to będzie miał przede wszystkim oczekiwany spadek tempa wzrostu gospodarczego na świecie.

- Niski wzrost oznacza spadek w handlu, co w efekcie uderza w porty obsługujące go. Nie bez znaczenia jest też załamanie wymiany z Azją - mówi Ołdakowski.

Krzysztof Chwiesiuk z Akademii Morskiej prognozuje, że mimo przejściowych kłopotów rejon gospodarczy Morza Bałtyckiego będzie wciąż najbardziej dynamicznie rozwijającym się regionem w najbliższych 10-15 latach.

- Rozwój ten w porównaniu z rokiem 2000 ma osiągnąć poziom wzrostu do roku 2015 o około 250 proc. - uważa Chwiesiuk.

A to oznacza kilkakrotnie zwiększony ruch powiązań morsko-lądowych na kierunku północ - południe Europy, czyli pomiędzy krajami Unii Europejskiej basenu Morza Bałtyckiego a krajami basenu Morza Śródziemnego i Adriatyku.

Na razie porty przeżywają kłopoty. Ubiegłorocznym liderem pod względem ilości przeładowanych towarów był port w Gdańsku, ale w 2008 roku został wyprzedzony przez Szczecin i Świnoujście. Powód - spadł przeładunek węgla i paliw, a to domena Gdańska, do którego trafia aż 85 proc. importowanej ropy pochodzącej głównie z rurociągu Przyjaźń.

Ostro rośnie za to transport kontenerów, które stanowiły ponad 40 proc. wszystkich przeładunków w polskich portach, ale już tylko 18 proc. wszystkich towarów trafiających do Gdańska. Pod tym względem na głowę bije konkurencję Szczecin na spółkę ze Świnoujściem, dla których kontenery to aż 47 proc. wszystkich ładunków.

Bogdan Ołdakowski podkreśla, że właśnie coraz większy rynek kontenerów może nieco złagodzić spadek ogólnej wartości przeładunków w polskich portach. Pod tym względem należymy do światowej czołówki. W I półroczu trafiło ich o ponad 20 proc. więcej. W 2007 roku wzrost ten wyniósł ponad 30 proc.

Porty najwięcej zarabiają na przeładunkach specjalistycznych, takich jak samochody i tzw. ładunki ro-ro zjeżdżające ze statków na kołach.