Minister podkreślił, że jakiekolwiek rewizje powinny być ustalone w ostatnim możliwym momencie, gdy rząd będzie miał najlepsze rozeznanie, aby uniknąć konieczności wprowadzenia kolejnej rewizji.

"Jeszcze nie wiem, kiedy mogą nastąpić, ale wydaje się, że sytuacja się stabilizuje. Mam nadzieję, że jakiekolwiek zmiany - jeśli byłyby potrzebne - byśmy dokonali gdzieś w grudniu. Jest także możliwe, że będziemy w sytuacji, gdy nie będzie można jeszcze przewidzieć z wystarczającą pewnością, jaki będzie wzrost gospodarczy, wtedy byśmy prawdopodobnie weszli w przyszły rok z takim budżetem, jaki mamy, ale ograniczylibyśmy wydatki tak, abyśmy byli pewni, że nie wykroczą poza bezpieczny poziom" - powiedział Rostowski w wywiadzie dla radiowej Jedynki.

"Nie chcę zbyt pochopnie wyjść ze zbyt pesymistyczną prognozą"

Szef resortu finansów wyjaśnił także, że nie chce zbyt pochopnie wyjść ze zbyt pesymistyczną prognozą, wyciągnąć z niej konsekwencje w postaci zbyt dużych cięć wydatków.

"W tej chwili nie podchodzimy więc do tych spraw w taki sposób desperacki, szukając pieniędzy, analizujemy sytuację i zaplanujemy wydatki ma miarę naszych możliwości. Może w kilku wariantach" - podsumował minister.

Rząd zaplanował w budżecie na 2009 r. wzrost gospodarczy na poziomie 4,8%. Jest to najbardziej optymistyczna ze wszystkich prognoz zarówno ważnych ośrodków badawczych, jak i analityków bankowych. W opublikowanej w czwartek projekcji inflacji Narodowy Bank Polski (NBP) szacuje przyszłoroczny wzrost na 2,8%, a Bank Światowy w przedstawionej także wczoraj prognozie na 4,0%.