Jest wiele odmian kryzysów finansowych. Począwszy od najczęstszych bankowych wydarzeń, kiedy nadszarpnięte zaufanie do wypłacalności instytucji powoduje masowe wycofywanie oszczędności i obnaża tym samym słabość pewnego trybu w systemie. Kreacja pieniądza pod postacią kredytu ma swoje podstawy we wzajemnym zaufaniu banków i obopólnej wierze, że ich pieniądze są bezpieczne. Załamanie tej wiary i konsekwencje w postaci nerwowych wycofań pieniądza mogą odnosić się do teorii G. Sorosa reflexivity. Teoria ta mówi, że indywidualne oczekiwania wyprzedzają pozostałych uczestników tworząc tym samym nakręcającą się spiralę i samospełniającą się przepowiednię.

W historii finansów najbardziej spektakularne skoki na bank były sprzężone z kryzysami natury spekulacyjnych baniek - czego koronnym przykładem był największy kryzys w historii, jak również obecne fiasko banków inwestycyjnych i kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych. Tym razem element ten jest zaciekle broniony przez rządy i banki centralne. Okazuje się, że lekcje wyciągnięte przez władze monetarne z poprzednich kryzysów są przeistaczane w największe ingerencje finansowe i nacjonalizację najbardziej prężnego sektora prywatnego. Pytanie, czy są to słuszne strategie i jak ten precedens odmieni nasze życie w świetle systemu kapitalistycznego? Niezależnie od tego, czy zastąpiony zostanie obecny i niestabilny system monetarny - inwestorzy zawsze będą postawieni przed niepewnością dotyczącą ich zysków i strat. George Soros od dekad propaguje swoją teorię na temat mechanizmów rynkowych i jest często krytykowany przez akademię za brak ogłady względem popularnych koncepcji ekonomicznych. Obecne rozbieżności pomiędzy rynkiem inwestycyjnym a makroekonomią i światową gospodarką powodują u niego nadzieję na bardziej widoczny przełom względem jego filozofii.

Klasyczne podejście ekonomiczne traktuje rynki bardziej racjonalnie. Teoria efektywności rynków, w której każdy uczestnik działa przewidywalnie i zgodnie z maksymą, że rynki zawsze mają rację, jest dla Sorosa odwrotnością jego poglądów. Sam przyznaje się do wielu błędów, które popełnia, testując własne pojmowanie rzeczywistości rynkowej. W obliczu nieuchronnej niepewności zmusza go to do introspekcji i korekty własnych poczynań (choć sam przestał inwestować w 2000 roku). Obecna zmienność cen i głębokość spadków w ramach kryzysu jest potwierdzeniem jego zdania, że rynki zawsze dostosowują się do siebie na zasadach autokorekty. W tym kontekście rynki zawsze się mylą.