statystyki

Patrioty mają konkurencję, a MON więcej argumentów

autor: Maciej Miłosz25.02.2016, 07:57; Aktualizacja: 25.02.2016, 08:32
p

Obok „Wisły” zrealizowany ma zostać również program „Narew” – obrona powietrzna krótkiego zasięguźródło: ShutterStock

Resort wznawia rozmowy z dostawcami mogącymi zbudować tarczę przeciwrakietową. To ma poszerzyć nasze możliwości negocjacyjne

Reklama


Reklama


– Wracamy do rozmowy z MEADS. O tym, kto dostarczy nam rozwiązanie do obrony polskiej przestrzeni powietrznej, wciąż dyskutujemy. Możliwe są różne opcje i różni dostawcy. To wszystko zależy od warunków, jakie nam zostaną zaoferowane – wyjaśnia wiceminister obrony Bartosz Kownacki. Wiadomo, że negocjacje mają się rozpocząć w najbliższych dniach. Być może wpływ na taki obrót spraw miała niedawna wizyta prezes największego koncernu zbrojeniowego świata Lockheed Martin (udziałowiec MEADS) Marillyn Hewson w Polsce.

To kolejny zwrot w ciągnącej się od lat historii dotyczącej obrony polskiego nieba. Z najnowszych wydarzeń warto przypomnieć, że w czerwcu 2014 r. do postępowania na zestawy obrony powietrznej średniego zasięgu „Wisła” zostały zaproszone dwa podmioty: konsorcjum EUROSAM (Thales i MBDA – Francja) oferujące zestaw SAMP/T oraz firma Raytheon (USA) proponująca zestawy Patriot.

Wtedy od negocjacji został odsunięty właśnie MEADS. Powodem była jego – jak to określa wojsko – nieoperacyjność. To wzbudziło kontrowersje, ponieważ także patrioty nie spełniały wszystkich wymagań, które postawiło MON (np. nie oferowały radaru 360 stopni). W kwietniu ubiegłego roku prezydent Bronisław Komorowski ogłosił, że będziemy negocjować z rządem amerykańskim zakup od koncernu Raytheon. Równocześnie Francuzi stwierdzili, że nawet nie zostali poproszeni o złożenie ostatecznej oferty (znane były wstępne propozycje i możliwości po dialogu technicznym, ale MON nie poprosiło o wycenę konkretnej konfiguracji).

Tak czy inaczej, polski rząd na własne życzenie postawił się w stosunkowo mało wygodnej pozycji negocjacyjnej. Rozmawiał już tylko z jednym podmiotem. Amerykanie znakomicie to wykorzystali i oferta, którą nam złożyli, była bardzo droga (nieoficjalnie mówiło się o 40 mld zł, podczas gdy Polska zarezerwowała na ten cel 16 mld zł) oraz odwleczona w czasie. Nasz przemysł z kolei narzekał na to, że jego udział w tym programie ograniczałby się do zaledwie kilku procent wartości kontraktu (Francuzi oferowali ok. 40 proc.). Najnowszy rozdział epopei „Wisła” to było słynne już wystąpienie ministra obrony Antoniego Macierewicza, który podczas posiedzenia sejmowej komisji narodowej stwierdził, że kontrakt na „Wisłę” nie istnieje.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

p »

Prawo na co dzień

p »

Polecane

Reklama