statystyki

Gdzie zlokalizować inwestycję? Tam, gdzie można znaleźć dobry personel

autor: Maciej Miłosz23.02.2016, 07:35; Aktualizacja: 23.02.2016, 11:14
Lokalny system oświaty trzeba dostosować do potrzeb firm

Lokalny system oświaty trzeba dostosować do potrzeb firmźródło: ShutterStock

Gdzie zlokalizować inwestycję? Tam, gdzie można znaleźć dobry personel.

reklama


reklama


O tym, gdzie w Polsce powstają nowe fabryki czy centra usługowe, nie decydują już tylko atrakcyjna działka czy infrastruktura. Takie rzeczy są traktowane jako oczywista oczywistość – uzbrojona nieruchomość z dobrym dojazdem jest podstawą, o której już nawet nie trzeba rozmawiać. – Gdy organizujemy spotkania z inwestorami, to już nie wystarczy zapoznanie z władzami gminy i pokazanie działki – opowiada Iwona Chojnowska-Haponik, dyrektor departamentu inwestycji zagranicznych Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, która ma pomagać ściągać zagranicznych inwestorów nad Wisłę. – Teraz do obsługi inwestorów dodajemy jeszcze jeden komponent – spotkanie z wyspecjalizowaną agencją ds. zasobów ludzkich, która prezentuje dokładne dane o lokalnym rynku pracy. I nie chodzi tu tylko o daną miejscowość, ale także pokazanie, czy w promieniu 50, a nawet 100 km są ludzie, którzy mogliby dojeżdżać do pracy – wyjaśnia urzędniczka. Ta informacja o bezrobociu jest dosyć szczegółowa: pokazuje się w niej okolicznych bezrobotnych w rozbiciu na kompetencje – wykształcenie oraz umiejętności techniczne. Dla inwestorów istotne jest także, czy w danej okolicy są tradycje danego sektora przemysłu. Wiadomo, że firmy motoryzacyjne będą skłonne inwestować na Śląsku czy w Wielkopolsce – tam, gdzie istnieje rynek wykształconych w tym zakresie pracowników. – Wiele przedsiębiorstw nie zdecydowało się na fantastyczne lokalizacje na Pomorzu, ponieważ tam nie było tradycji działania sektora, który reprezentują – dodaje Iwona Chojnowska-Haponik. – Istotne przy wyborach inwestorów jest to, czy w okolicy są już działające zakłady o podobnym profilu, wtedy w najgorszym razie pracowników można po prostu podkupić – potwierdza burmistrz Gubina Bartłomiej Bartczak.

.

.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

O tym, że coraz ważniejsza, być może najważniejsza, przy podejmowaniu decyzji o inwestycji jest dostępność pracowników, opowiadają także inni samorządowcy. – Mówię to z całą odpowiedzialnością: rynek pracodawcy zmienił się w rynek pracownika. Może nie w całej Polsce, ale na pewno w naszym regionie – stwierdza Wadim Tyszkiewicz, prezydent 40-tys. Nowej Soli położonej w województwie lubuskim. – Dzisiaj pierwsze pytanie inwestorów jest o pracowników – ja muszę udowadniać, że u nas są ludzie do pracy. I nie chodzi tu o poziom bezrobocia, bo np. w naszym powiecie jest ono stosunkowo duże i wynosi 18 proc. Ale to wcale nie znaczy, że rąk do pracy jest wiele – mówi samorządowiec i dodaje, że z 5 tys. bezrobotnych zarejestrowanych w powiecie nowosolskim jedna trzecia pracuje na czarno albo za granicą, a jedna trzecia pracować nie chce. – Ci ludzie nauczyli się żyć za niewielkie pieniądze z opieki, czasem coś dorobią. Zminimalizowali swoje potrzeby i to im wystarcza. Co najgorsze, teraz to się jeszcze pogłębi przez program 500 plus. Z wszystkich bezrobotnych faktycznie pracować chciałaby tylko część. Ale i tak nie wszyscy mają kulturę pracy – nie potrafią wstawać wcześnie pięć dni w tygodniu i o godz. 7 być w zakładzie – mówi Tyszkiewicz.


Pozostało jeszcze 34% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

REKLAMA

Polecane

reklama