statystyki

Finanse w niełasce inwestorów

autor: Jakub Kapiszewski10.02.2016, 07:25; Aktualizacja: 19.02.2016, 09:10
Broker

Inwestorzy pilnie przyglądają się perspektywom europejskich banków. A te wyglądają kiepsko przez toksyczny koktajl różnych czynników. źródło: ShutterStock

Akcje banków najbardziej ucierpiały na przecenie na światowych parkietach. W Europie na cenzurowanym znalazły się instytucje z Niemiec i Włoch.

reklama


reklama


Inwestorzy pilnie przyglądają się perspektywom europejskich banków. A te wyglądają kiepsko przez toksyczny koktajl różnych czynników. Wzrost gospodarczy w tym roku prawdopodobnie będzie słabszy, niż zakładano – o czym świadczy korekta prognoz, jakiej dokonał Międzynarodowy Fundusz Walutowy w ubiegłym miesiącu. Na rynkach finansowych od początku roku zawirowania, na skutek których główne indeksy giełdowe straciły nawet kilkanaście procent. Nie widać perspektyw odbicia cen surowców. Do tego w strefie euro i w Japonii obowiązują ujemne stopy procentowe, co z jednej strony nie pozwala bankom chomikować kapitału, ale z drugiej – pozbawia perspektyw na bezpieczny zarobek.

W efekcie inwestorzy pozbywają się akcji banków. Indeks MSCI grupujący walory tych instytucji na całym świecie spadł od początku roku o prawie 20 pkt proc. Z największym niepokojem trend ten obserwowany jest we Frankfurcie. Cena akcji Deutsche Banku osiągnęła wczoraj poziom ok. 13 euro – nienotowany od czasów upadku Lehman Brothers. Sytuacja jest na tyle poważna, że prezes banku John Cryan opublikował wczoraj komunikat, w którym zapewniał inwestorów i pracowników, że finanse kierowanej przez niego instytucji są „solidne jak skała”. Brytyjczykowi nie udało się jednak przekonać rynków, po publikacji oświadczenia walory DB spadły o dalsze 3 proc.

Wtedy w obronie niemieckiego giganta stanął sam minister finansów Wolfgang Schaeuble. – Nie mam obaw co do kondycji Deutsche Banku – skwitował na antenie telewizji Bloomberg. Inwestorzy są jednak innego zdania. DB zakończył ubiegły rok stratą 6,8 mld euro. Obawa jest taka, że obecny nie będzie lepszy. Do tego dochodzą plotki o stratach na transakcjach pochodnych. W sumie portfel derywatów największego niemieckiego banku kilkunastokrotnie przekracza wartość jego bilansu.

Nie cichną też obawy dotyczące sektora bankowego we Włoszech. 18 proc. należności tamtejszych instytucji nie jest spłacanych terminowo. Banca d’Italia podał, że poziom złych kredytów w grudniu wynosił 200,94 mld euro. Inwestorów nie uspokaja to, że rząd Mattea Renziego w końcu dogadał się z Komisją Europejską w sprawie możliwości rozwiązania tego problemu. Rzym chciał w tym celu stworzyć specjalną instytucję, tzw. zły bank, który skupiłby toksyczne aktywa, uwalniając od nich banki. Ostatecznie zawarty z Brukselą kompromis zakłada możliwość gwarantowania przez włoski rząd niektórych długów, tak aby polepszyć stan tamtejszych instytucji finansowych w oczach inwestorów.

„Prawdą jest, że spełnienie wymogów kapitałowych europejskie banki uzależniają od podtrzymania obecnego poziomu dochodów. Jednak perspektywy takiej strategii są coraz słabsze” – czytamy w analizie Goldman Sachs. Jego analitycy dodają jednak, że europejskie instytucje finansowe nie czeka krach, chociażby przez wzgląd na różne mechanizmy dokapitalizowania i podtrzymywania płynności, jakie po kryzysie uruchomił Europejski Bank Centralny.


Pozostało jeszcze 34% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama