statystyki

Clapham: Mit odpowiedzialności biznesu

autor: Tim Clapham08.01.2016, 07:10; Aktualizacja: 08.01.2016, 08:17
Kwalifikacje są ważne w biznesie

Spójrzmy na rzeczywistość współczesnych korporacji.źródło: Materiały Prasowe

Kiedy ponad 20 lat temu zacząłem wykładać zarządzanie, jednym z gorących tematów mojej branży była społeczna odpowiedzialność biznesu (CSR – corporate social responsibility).

reklama


reklama


Wydawało się, że korporacje w końcu zaczęły uświadamiać sobie, że dbanie o interesy społeczeństwa jest nie tylko moralne, lecz także leży w ich własnym interesie. Nawet Komisja Europejska zdefiniowała CSR jako „koncepcję, zgodnie z którą firmy dobrowolnie decydują się podejmować działania na rzecz lepszego społeczeństwa i czystszego środowiska naturalnego. W której dobrowolnie włączają interesy społeczne i ochrony środowiska do swoich operacji biznesowych oraz relacji z grupami interesariuszy”.

Pomysł, że nastawione na zysk przedsiębiorstwa mogą funkcjonować, dbając o środowisko naturalne, o pracowników, konsumentów i społeczeństwo, wciąż wywołuje oddźwięk w publicznej debacie. Wszędzie roi się od kodeksów dobrych praktyk, w których firmy obiecują, że będą dobre i uczciwe, że będą sprawiedliwie traktować dostawców i nie będą oszukiwać konsumentów. A najważniejsze, że wierzą w to władze, bo kiedy pojawia się problem – fachowo nazywany zawodnością rynku – np. w górnictwie czy przemyśle naftowym, to przedstawiciele branży organizują spotkanie, zgadzają się, że to czy inne zachowanie było niewłaściwe, ustalają wspólne cele i obiecują poprawę. Nawet Polska stworzyła w Ministerstwie Rozwoju (dawnym resorcie gospodarki) specjalny zespół, którego członkowie uważają, że CSR to uroczy pomysł, wymieniają się doświadczeniami z kolegami z innych państw, twierdzą, że przedsiębiorstwa chętnie biorą w tym wszystkim udział i że zasady społecznej odpowiedzialności biznesu powinny być szeroko propagowane. W Europie istnieje cała branża, choć niszowa, poświęcona tej tematyce – z mnóstwem programów, narad, konferencji i innych form spotkań.

Jednak kilka lat temu porzuciłem wykładanie społecznej odpowiedzialności biznesu, bo uświadomiłem sobie prawdę (niestety wolno się uczę): społeczna odpowiedzialność biznesu to chimera. Figowy listek przykrywający bezwstydną interesowność korporacji. To sposób na odwrócenie przez nie uwagi ufnych funkcjonariuszy publicznych od kontrolowania ich zachłannych działań. Zamiast tego urzędnicy mają wierzyć w obietnice dobrego zachowania w przyszłości. Bo przecież mają do czynienia z przedsiębiorstwami społecznie odpowiedzialnymi.


Pozostało jeszcze 78% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama