statystyki

Cyfrowi tubylcy i imigranci

autor: Piotr Osiadły07.01.2016, 07:49; Aktualizacja: 07.01.2016, 08:12

Kiedy George Orwell pisał swoją powieść „Rok 1984”, nie podejrzewał, że data podana w tytule będzie również granicą używaną w nauce. Konkretnie w nauce dotyczącej nowych technologii.

reklama


reklama


 Istnieje teoria, że każda osoba urodzona przed 1984 r. jest imigrantem cyfrowym, a po niej – tubylcem cyfrowym (obu pojęć użył już w 2001 r. Marc Prensky). W skrócie, choćbyśmy byli profesorami informatyki, to, jeśli jesteśmy urodzeni przed tym rokiem, nie jesteśmy w stanie płynnie, naturalnie i bezproblemowo poruszać się po świecie technologii informacyjno-komunikacyjnych, świecie komunikacji zapośredniczonej nowymi technologiami.

Osoba urodzona po 1984 r. traktuje komputer jako narzędzie naturalne. Telefon komórkowy to dla niej przedłużenie samego siebie, naturalny środek nie tylko komunikacji, ale też samoookreślenia w społeczeństwie. Nie powinniśmy jednak zapominać, że od 1984 r. w świecie mediów nastąpiło kilka mniej lub bardziej znaczących rewolucji. Przełom lat 80. i 90. poprzedniego wieku to pojawienie się pluralizmu w tradycyjnych mediach elektronicznych w Polsce, komercjalizacja telewizji, radia, telekomunikacji. W latach 90. pojawiły się w Polsce pierwsze, analogowe jeszcze sieci telefonii komórkowej, drogie, nieporęczne, elitarne i niedoskonałe. Dopiero pojawienie się technologii cyfrowej w sieciach komórkowych oraz rozwój internetu można uznać za krok milowy w rozumieniu komunikacji zapośredniczonej nowymi technologiami jako komunikacji powszechnej.

Dziś jesteśmy świadkami kolejnej rewolucji. Rozwój i wprowadzanie nowej technologii, a co za tym idzie zakończenia aukcji LTE (rozwój internetu w radiu) i uruchomienie drugiego programu Polska Cyfrowa PO PC (rozwój internetu w kablu) wraz z budową tzw. ostatniej mili sieci. Żadne rewolucje nie zachodzą jednak w izolacji od świata społecznego. Można powiedzieć, że nie mogą być nazwane rewolucjami, jeśli nie dzieją się w świecie społecznym. Przez środki masowego przekazu codziennie przewijają się historie związane z komunikacją zapośredniczoną nowymi technologiami.

Przytaczane są zatrważające historie związane z nastolatkami prześladowanymi w sieci przez rówieśników, kradzieżami tożsamości prowadzonymi przez hakerów, wyłudzeniami za pomocą telefonów komórkowych na wnuczka itp. Można sobie zadać pytanie, czy tego rodzaju historie nie zdarzały się wcześniej. Imigranci cyfrowi na pewno pamiętają, że również przed czasami smartfonów istniała przemoc rówieśnicza, kradzieże pieniędzy czy oszustwa. Nowe technologie tylko ułatwiły ten proceder, obniżyły koszty popełniania przestępstw, ale nie nasiliły chęci popełniania ich przez ludzi. Jeden z największych teoretyków postmodernizmu prof. Zygmunt Bauman w swoich „Dwóch szkicach o moralności ponowoczesnej” pisze, że we współczesnym świecie łatwo ukryć swoją tożsamość, jednak o wiele trudniej znaleźć swoje miejsce.

Wielu imigrantów cyfrowych w początkach rewolucji „nowych nowych technologii” (określenie użyte przez Paula Levinsona dla odróżnienia tradycyjnych nowych technologii, jak telewizja i radio, od współczesnych technologii informacyjno-komunikacyjnych) podchodziło do nich z dystansem bądź je ignorowało. Dopiero konieczność, czyli upowszechnienie technologii w środowisku pracy, niskie koszty korzystania z bankowości elektronicznej, korzyści z e-handlu czy poszukiwanie znajomych na Naszej Klasie lub skype’owanie z emigracją zarobkową, spowodowała miękkie włączenie się imigrantów cyfrowych do technologii cyfrowej.


Pozostało jeszcze 59% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

REKLAMA

Polecane

reklama