statystyki

Polskie obligacje nie w cenie

autor: Marek Chądzyński14.12.2015, 07:39; Aktualizacja: 14.12.2015, 12:09
Rentowność obligacji dwuletnich i pięcioletnich jest najwyższa od końca września, w piątek po południu wynosiła (odpowiednio) 1,788 proc. i 2,461 proc.

Rentowność obligacji dwuletnich i pięcioletnich jest najwyższa od końca września, w piątek po południu wynosiła (odpowiednio) 1,788 proc. i 2,461 proc.źródło: ShutterStock

Obawy o nasz budżet zbiegły się w czasie z pogorszeniem nastrojów na rynkach wschodzących

Reklama


Rentowność obligacji dwuletnich i pięcioletnich jest najwyższa od końca września, w piątek po południu wynosiła (odpowiednio) 1,788 proc. i 2,461 proc. W przypadku papierów dziesięcioletnich jest gorzej, bo tu tak słabych notowań nie było od początku lipca. Dochodowość dziesięciolatek to 3,12 proc. Wzrost rentowności oznacza spadek cen obligacji.

Wyprzedaż zaczęła się w ubiegłym tygodniu po rozczarowującej dla rynku decyzji Europejskiego Banku Centralnego. EBC nie zwiększył skali skupu aktywów, nadal miesięcznie przeznacza na to 60 mld euro. Wydłużenie trwania programu nie pomogło – inwestorzy zareagowali wyprzedażą obligacji krajów strefy euro i umocnieniem euro.

– Był wzrost rentowności obligacji w Niemczech i w USA. Tak sobie tłumaczyliśmy osłabienie na naszym rynku w pierwszym tygodniu grudnia. Ale potem wyprzedaż u nas przyspieszyła. Teraz różnica między dochodowością polskich obligacji i niemieckich, do których się porównujemy, wynosi 260 pkt bazowych. Tak dużej nie było od połowy 2014 r. – mówi Arkadiusz Urbański, analityk rynku obligacji w Banku Pekao.

– Osłabienie to wypadkowa kilku czynników: EBC i obawy przed skutkami spodziewanej podwyżki stóp przez Fed to niektóre z nich. Ale ostatnio pojawiło się kilka raportów, które prognozują wzrost rentowności polskich obligacji, są mniej optymistyczne dla wycen naszego długu – dodaje Marek Kaczor, diler obligacji w PKO BP. Wskazuje, że zachodnich analityków zaniepokoiły budżetowe plany rządu, choćby zamiar poluzowania reguły wydatkowej czy zapowiedzi zwiększenia deficytu budżetowego już w tym roku.

– Ich zdaniem plany nie bilansują się, nie ma pokrycia wydatków dochodami. I to budzi niepokój, że deficyt wzrośnie bardziej, niż się zakłada, a przez to zwiększą się potrzeby pożyczkowe. Co oznacza większą podaż obligacji. Te analizy trafiły na podatny grunt, gdy nastrój na wszystkich rynkach wschodzących jest nie najlepszy z powodu spekulacji na temat podwyżek stóp przez amerykański Fed – ocenia Marek Kaczor.


Pozostało jeszcze 45% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane

Reklama