statystyki

Czemu ekonomiści tak bardzo lubią spory?

autor: Sebastian Stodolak27.11.2015, 07:05; Aktualizacja: 27.11.2015, 08:10
Dlaczego oni się kłócą?

Dlaczego oni się kłócą?źródło: ShutterStock

Jeśli zapytasz o radę trzech ekonomistów, otrzymasz pięć różnych odpowiedzi – głosi jeden z tych branżowych żartów, z których nikt się nie śmieje. Ale prócz tego, że jest nieśmieszny, jest też boleśnie prawdziwy. Ekonomiści to jedno z najbardziej podzielonych środowisk naukowych. Z czego ta niezgoda wynika i co oznacza?

reklama


reklama


Wyobraźmy sobie, że Nibylandia przechodzi poważne problemy gospodarcze związane z rosnącym deficytem budżetowym, spadkiem przychodów podatkowych i w rezultacie długiem publicznym. Nie ma pieniędzy na służbę zdrowia, więc ludzie czekają miesiącami w kolejce do lekarza. Nie ma pieniędzy na edukację, więc zamyka się szkoły. Nie ma też pieniędzy na emerytury, więc próbuje się – nie wprost, ale używając przebiegłej retoryki pod hasłem: „Musimy pracować dłużej!” – zmniejszyć liczbę wypłacanych świadczeń. Nikt nie życzyłby sobie, by w podobnych tarapatach znalazła się Polska.

Co w takich okolicznościach zrobi premier Nibylandii? Zapyta o radę ekonomistów. Nibylandia jest w tak jednoznacznie tragicznej sytuacji, że wszystko będzie lepsze niż „nicnierobienie”, a ekonomiści mimo swoich oczywistych wad wydają się jedyną grupą ludzi, która może coś poradzić. Tak rozumuje premier Nibylandii. Niestety, nie czytał jeszcze naszego cyklu, w którym przekonujemy, że ekonomistom tak samo jak szacunek i uwaga, należy się ograniczone zaufanie.

W nadziei, że usłyszy konstruktywne propozycje wyjścia z kryzysu, sprosił więc ekonomistów do swojego gabinetu. Będą radzić. Niestety, po tej burzy mózgów premier Nibylandii nie będzie mądrzejszy. Dowie się, że nie ma czegoś takiego jak konsensus w ekonomii. Bo ekonomiści, owszem, zaproponują działania, do podjęcia których rząd posiada środki i – formalnie rzecz biorąc – prawo, ale ich rady będą niespójne, wykluczające się i sprzeczne.

Trzy Nierozstrzygnięte Kwestie

Oto, kto tak skutecznie doradza premierowi.

Profesor Igrekowski z Ważnego Uniwersytetu to wielki zwolennik profesora Paula Krugmana, wybitnego ekonomisty, uhonorowanego ekonomiczną Nagrodą Nobla za osiągnięcia w dziedzinie handlu międzynarodowego.

Doktor Iksiński z Równie Ważnego Uniwersytetu ma tzw. neoliberalne poglądy na ekonomię i gospodarkę. Jego myślenie ukształtowali w kwestii teorii Milton Friedman i Ronald Reagan w dziedzinie praktyki.

Zet to natomiast radykalny libertarianin, co chwila cytujący swoich guru: Ludwiga von Misesa i Murraya Rothbarda. Ma tytuł doktora, ale na prywatnym lokalnym uniwersytecie, który zna tylko relatywnie wąskie grono innych libertarian. Nie jest to Yale ani London School of Economics.

Igrekowski, Iksiński i Zet to tylko trzech spośród wielu różniących się w opiniach członków ciała doradczego, ale to ci trzej właśnie najgłośniej wyrażają swoje poglądy. Ich niezgoda ogniskuje się w trzech megakwestiach: redystrybucji dóbr, regulacji rynku i interwencjoniźmie.

Ekonomiści skupiają się na stronie formalnej swoich badań, ignorując stronę praktyczną, co musi powodować intelektualne paradoksy. Efekt jest taki, że dokładnie z tych samych danych wyciągają sprzeczne konkluzje. Bronią się wówczas, że wnioski może są sprzeczne, ale za to metody ich dowodzenia jakie wysublimowane! Jeśli – mówią też – ktoś chce udowodnić nam błąd, musi przedstawić lepszą teorię


Pozostało jeszcze 84% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama