Ekonomiści i analitycy twierdzą, że skutkiem globalnego kryzysu finansowego będzie w Polsce wolniejszy wzrost rynku reklamy, ale dopiero w przyszłym roku. Agora ostrzega, że stanie się to już w tym roku. Spółka poinformowała wczoraj w komunikacie, że wraz z globalnym kryzysem oraz niestabilną sytuacją makroekonomiczną dostrzega niepokojące trendy na prasowym rynku reklamy. Podkreśliła, że szacunki wydatków na reklamę w dziennikach, oparte na dostępnych źródłach danych, wskazują, że negatywna dynamika w okresie wakacyjnym utrzymała się we wrześniu. Oznacza to kontynuację trendu przez najbliższe miesiące.

- W związku z powyższym spółka oczekuje, że w II półroczu 2008 r. wydatki na reklamę w prasie codziennej będą o ok. 3-5 proc. niższe od ubiegłorocznych - napisała w komunikacie spółka.

Oznacza to, że w drugim półroczu firmy mogą przeznaczyć na reklamę w prasie około 20 mln zł mniej niż rok wcześniej.

Dotychczas analitycy i przedstawiciele branży medialnej twierdzili, że jeszcze w tym roku zarówno PKB, jak i rynek reklamy, nie odczują skutków globalnego kryzysu finansowego. Na polskiej gospodarce, a co za tym idzie, na aktywności reklamowej odbije się on dopiero w przyszłym roku. Dlatego analitycy domów mediowych i wydawcy uważają, że prognoza Agory nie wynika z globalnego kryzysu.

- Budżety reklamowe na drugie półrocze planuje się ze sporym wyprzedzeniem, nie można więc mówić, że to efekt kryzysu. Spadek jest raczej efektem przenoszenia pieniędzy do internetu i telewizji - mówi przedstawiciel jednego z domów mediowych.

W III kwartale (wg Expert Monitor) spadły przychody reklamowe tylko trzem ogólnokrajowym dziennikom, w tym Gazecie Wyborczej, a pięciu pozostałym wzrosły.

Większość specjalistów przyznaje, że w przyszłym roku należy liczyć się z koniecznością zaciśnięcia pasa, bo wydatki reklamowe będą rosły znacznie wolniej niż dotychczas. Niektórzy twierdzą nawet, że mogą być niższe. Tomasz Chełmecki, dyrektor domu mediowego Starlink, podkreśla, że próba prognozowania dziś, jak zachowa się w przyszłym roku rynek, jest ryzykowna, bo nie wiadomo, jaką politykę przyjmą globalne koncerny.

- Jeśli dotychczas rynek rósł w tempie kilkakrotnie szybszym niż wzrost PKB, należy się spodziewać, że teraz będzie to wzrost jedynie na poziomie wzrostu PKB - dodaje.