statystyki

Dobry rząd to legenda. Zamiast służyć obywatelom, reprezentuje grupy interesu

autor: Sebastian Stodolak26.09.2015, 11:00
polityk

Wybór do parlamentu nie zmienia człowieka w anioła.źródło: ShutterStock

Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem – mawiał Ronald Reagan, a mimo to spora grupa intelektualistów i ekonomistów widzi w rządzie rozwiązanie. – Rząd może być dobry i skuteczny, a władza nie musi korumpować – przekonują. W tym sporze prawda wcale nie leży pośrodku

Reklama


Reklama


Europę zalewa fala imigrantów i uchodźców, m.in. z Syrii. Szacuje się, że nawet 80 proc. z nich to młodzi mężczyźni. Z ekonomicznego punktu widzenia oznacza to, że na europejskim rynku pracy w szybkim tempie zwiększa się podaż osób w wieku produkcyjnym.

Co by było, gdyby politycy postanowili biernie się temu przyglądać?

Każda odpowiedź będzie tutaj spekulacją, ale można z dużą dozą pewności zakładać, że spadłaby w Europie cena pracy, co jest równoznaczne z tym, że spadłyby też zarobki w branżach, w których odnaleźliby się przybysze. Ponadto zwiększyłoby się obciążenie dla budżetów państw, które musiałyby rodzinom imigrantów wypłacać dodatkowe świadczenia socjalne czy zapewniać usługi, takie jak opieka zdrowotna. Jako że ci wcześniej nie składali się na to w podatkach, rządy musiałyby więc owe podatki podnosić albo dodatkowo się zadłużać.

Słowem, o ile stabilny, przewidywalny przepływ mas ludzi jest dla gospodarek w czasie pokoju czymś naturalnym i pożądanym, o tyle wywołany wojną exodus tłumów może poważnie zdestabilizować gospodarkę krajów, do których się one skierują. I to na tyle poważnie, że nawet zagorzali zwolennicy wolnego rynku i twierdzenia, że praca to towar jak każdy inny, a więc rządowi od niej wara (pod czym podpisuje się autor niniejszego artykułu), są skłonni powiedzieć: rząd musi coś z tym zrobić! I przyznać tym samym, że istnieje coś takiego, jak market failure, czyli zawodność rynku.

Rynek to załatwi? Dobre sobie!

Co to dokładnie znaczy, że rynek jest zawodny? Ogólnie rzecz biorąc, to właśnie, że istnieją takie sytuacje, w których sam rynek – w krótkim terminie i danych okolicznościach – sobie nie poradzi. Przykład masowej migracji mógłby sugerować, że pojęcie to dotyczy sytuacji wyłącznie ekstremalnych, ale zawodność rynku to jego trwała, powszednia i – w zależności od tego, jak mocno obchodzą nas społeczno-gospodarcze problemy – mniej lub bardziej poważna przypadłość. Taka, którą można łagodzić, ale nigdy nie można się jej całkiem pozbyć.

Ta powszedniość bierze się stąd, że rynek nieustannie produkuje niechciane „efekty zewnętrzne”. Ekonomiści nazywają tak sytuację, w której czyjeś działanie nakłada na innych takie koszty, o które ci się nie prosili. Efektem zewnętrznym jest na przykład skażenie środowiska. Fabryki same z siebie nie mają motywacji, by nie zanieczyszczać otoczenie. Specjalistyczne urządzenia do filtrowania powietrza czy wody to dla nich spory koszt i mniejszy zysk. Przerzucają więc ten koszt na społeczeństwo, które musi budować oczyszczalnie ścieków albo – to szczególnie wyraźnie widać na ulicach chińskich miast – nosić maseczki filtrujące i wydawać krocie na lekarzy.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

  • Polak(2015-09-27 12:38) Odpowiedz 00

    Dobry rząd - a co to takiego ? czy to ci co nas wyrolowali ?

  • antyPOs(2015-09-26 15:20) Odpowiedz 00

    Dlatego twierdzę, że Balcerowicz ze swoimi teoriami wolnego rynku to niekumaty dureń, który próbuje tłumaczyć coś czego nie rozumie. Jest to zwykły hochsztapler, któremu swego czasu dano stanowczo za dużo władzy, na dodatek nie potrafi się przyznać do swojej ignorancji. Teraz próbuje występować jako autorytet i tłumaczyć procesy ekonomiczne bez powiązania ich z procesami społecznymi. Balcerowicz to ignorant! A widać to z całą wyrazistością teraz! Wszyscy liberałowie to trampkarze, którzy rozpoczęli rozgrywać swój mecz zanim prawdziwy przeciwnik wszedł na boisko. Liberałowie to głupcy udający mędrców! Zresztą czemu się dziwić: głupcom najlepiej wychodzi udawanie...

  • qaduq(2015-09-26 17:19) Odpowiedz 00

    Skąd zaniepokojenie? Grupy interesu to też obywatele. Problem, aby jak najwięcej ludzi miało swoje interesy, które wspiera polityka rządu. Niestety. Coraz częściej dominuje marazm, a najłatwiej nastawić się roszczeniowo. Żądania jednakowych emerytur, bo przez całe życie ktoś nie mógł znaleźć żadnej pracy, brak odpowiedzialności widziany gołym okiem w urzędach wszystkich szczebli, pokrętne sądownictwo, wlokące sprawy przez dziesięć lat, Sąd Najwyższy i Trybunał Stanu stojące rzekomo na straży prawa, ale dopiero, jak dostaną dokumenty. Czytać ustaw sami z siebie wprawdzie nie muszą, ale czy potrafią. Jednym grupom można wstrzymać rewaloryzację emerytury, ale tym nieskładkowym, związanym z podwyżka płac w resorcie to już nie. I to są prawdziwe grupy interesów, a nie paru cwaniaczków, tworzących sitwę, dla zmyłki zwaną partią, radą nadzorczą, czy zarządem. Jak rząd może wprowadzać dumpingową sprzedaż państwowego węgla, żeby wykupić przez inną firmę dochodową prywatną kopalnię. Jak to się dzieje, że na giełdzie padają państwowe spółki? I to jest tak grupa interesów o kryminogennym zabarwieniu. Na tym tle jakiś Amber to wręcz wzorowa spółka rodzinna. Nawet funkcjonariusz państwowy pmógł jej w szczęśliwym spłodzeniu potomka, za co został przeniesiony na inne stanowisko. Dyspozycyjny bynajmniej reproduktor na więziennym etacie,, nieprawdaż? Na tym tle dywagacje o wpływie imigrantów na produkcję zostawmy Andersenowi i braciom Grimm, a o fudusz socjalny upomnijmy sie u Dickensa. To są dzisiejszego świata prawdziwi wizjonerzy.

  • Pomysłodawca(2015-09-26 21:04) Odpowiedz 00

    A ja proponuje i daje pomysł dla tego rządu . By każdy obywatel Polski miał dostęp do środków płatniczych czyli pieniędzy. By każdy obywatel tego kraju na dowód osobisty w miesiącu mógł zrobić zakupy w markecie. Bo według naszej konstytucji nikt nie może być dyskryminowany ani społecznie ani gospodarczo ani z innego powodu.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama